Mizerski na bis
Uwaga: idą piesi

Komunikacja piesza przeżywa drugą młodość – w prasie czytam, że w miastach powołuje się specjalnych pełnomocników ds. ruchu pieszego. Obecnie ruch ten mocno kuleje, gdyż piesi są terroryzowani przez rowery, samochody, niekończące się remonty oraz źle zaprojektowane ciągi piesze. W prawie każdym dużym mieście są całe dzielnice, w których ruch pieszy niemal zupełnie już zamarł, zwłaszcza po zmroku. Co gorsza, część samorządów, zamiast rozbudzać w mieszkańcach pasję chodzenia, uparcie stawia na rozwój komunikacji miejskiej, co sprawia, że mieszkańcy ci chodzenie piechotą uważają za anachronizm i przejaw życiowej niezaradności.

Pełnomocnicy ds. ruchu pieszego działają już m.in. we Wrocławiu i w Lublinie, w którym funkcję tę objął dotychczasowy asystent prezydenta miasta ds. polityki rowerowej. Pełnomocnicy podkreślają, że zależy im na tym, żeby pieszym, stanowiącym bardzo ważną grupę społeczną, chodziło się po mieście wygodnie. W tym celu pełnomocnik lubelski zamierza np. opiniować przebieg ciągów komunikacyjnych oraz „zajmować się kwestią doboru materiałów, z których budowane będą chodniki”. Chodzi o materiały umożliwiające chodzenie płynne, bezpieczne – jednym słowem materiały dające pieszym mieszkańcom miast gwarancje spokojnego dojścia na czas tam, dokąd idą.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj