Konflikt w społeczności polskich muzułmanów
Mufti niezgody
Mufti – Tomasz Miśkiewicz
Piotr Męcik/Forum

Mufti – Tomasz Miśkiewicz

Nowy mufti – Janusz Aleksandrowicz
Artur Reszko/PAP

Nowy mufti – Janusz Aleksandrowicz

audio

AudioPolityka Violetta Krasnowska - Mufti niezgody

Rankiem 4 lipca 2017 r. Miśkiewicz poprosił egipskiego imama przebywającego jako gość w meczecie o możliwość wejścia do środka. Nie miał kluczy, bo wymieniono zamki. Okazało się, że był to podstęp. Gdy otworzono furtkę, nagle podjechał pod nią czarny wóz, z którego wyskoczyli ochroniarze z agencji, za nimi ślusarze. Wszyscy wpadli za muftim na teren meczetu i zabrali się do wyłamywania i zmieniania zamków w furtce i drzwiach budynku. W tym czasie Miśkiewicz dobijał się do biura, domagając się wydania dokumentów gminy. – Chciał nas stąd usunąć, bo uważa nas za centrum ruchu oporu przeciwko niemu – mówi krótko Tomasz z zarządu gminy, a Charif tylko kiwa głową. Zabarykadowany po drugiej stronie drzwi, wzywał w tym czasie policję.

Funkcjonariusze, którzy nadjechali pięcioma radiowozami, poprosili Miśkiewicza o okazanie nakazu sądowego uprawniającego go do siłowego wejścia i wymiany zamków. Najpierw mówił, że zapomniał zabrać, w końcu przyznał, że nie ma. – Pan Miśkiewicz się pośpieszył – komentował potem krótko rzecznik wilanowskiej policji. Pośpieszył się, okazało się bowiem, że za plecami gminy Tomasz Miśkiewicz przepisał należący do niej obiekt z meczetem przy ul. Wiertniczej – jako darowiznę – na Muzułmański Związek Religijny, czyli de facto sobie. Władze muzułmańskiej gminy dowiedziały się o tym, gdy z sądu ksiąg wieczystych przyszło na Wiertniczą pismo, że nie można dokonać nowego wpisu do hipoteki, bo trzeba jeszcze dosłać mapkę. Zarząd gminy z miejsca złożył zastrzeżenie do księgi wieczystej i wystąpił o unieważnienie aktu darowizny. Miśkiewicz w akcie notarialnym powołał się na uchwałę Najwyższego Kolegium. Gmina podnosi jednak, że Kolegium, z oczywistych powodów, nie mogło podjąć podobnej uchwały.

Gmina zawiadomiła warszawską prokuraturę o podejrzeniu poświadczenia nieprawdy przez Miśkiewicza. Według prokuratury analiza nadesłanych materiałów wskazuje na możliwość popełnienia czynu zabronionego i przekazała sprawę, wedle właściwości, do Białegostoku, siedziby MZR i muftiego.

Tatarzy i Turcy

Nie tylko ta jedna uchwała Najwyższego Kolegium może być nieważna. Z opinii prawnej, jaką dysponuje warszawska gmina, wynika, że wszystkie jego uchwały należy uznawać za nieważne – bo zabrakło w jego składzie drugiej osoby duchownej. A ostatnio Kolegium podjęło sporo uchwał, głównie wobec oponentów i krytyków Miśkiewicza. Zdaniem oponentów w miejsce tatarskich imamów wprowadza Turków, którym płaci dużo lepiej niż wcześniej rodzimym Tatarom.

Była więc np. uchwała o odwołaniu przewodniczącego gminy w Kruszynianach na Białostocczyźnie Bronisława Talkowskiego. Kruszyniany stały się symboliczną stolicą polskich Tatarów muzułmanów, a Talkowski to w prostej linii potomek tatarskiego generała Samuela Krzeszowskiego, którego w XVII w. osadził tu wraz z jego żołnierzami król Jan III Sobieski w uznaniu za zasługi wojenne. Miał on później uratować życie samego Sobieskiego w bitwie pod Parkanami. – Pan Miśkiewicz jest u nas osobą non grata z tego względu, że bardzo szkodzi społeczności tatarskiej i to na różnych szczeblach – i tym religijnym, i tym wizerunkowym – mówi Bronisław Talkowski. – Jest powołany na religijną funkcję muftiego, a jedynie, do czego jest mu potrzebna pieczątka muftiego i przewodniczącego Najwyższego Kolegium Muzułmańskiego, to jego interesy.

Imama z innego ośrodka tatarskiego chciał w ogóle odwołać. Przestał wypłacać mu pensję – 1 tys. zł miesięcznie. Jednak wierni stanęli murem za swoim imamem.

W Warszawie Miśkiewicz od dwóch lat nie płaci na utrzymanie gminy. A pieniądze bierze z arabskiej Al-Rabity (organizacji z Arabii Saudyjskiej wspierającej finansowo działania islamizacyjne na świecie), a teraz także z rządowej tureckiej TIKA (Tureckiej Agencji Współpracy Międzynarodowej i Rozwoju), służącej budowie tureckiej tożsamości na świecie. Ostatnio TIKA dała 2,5 mln zł na remont Tatarskiego Centrum Kultury Islamu w Suchowoli, gdzie zaraz potem wszedł turecki imam. Tamtejsi Tatarzy wolą teraz dojeżdżać do Kruszynian.

Jedyną uznawaną przez Związek gminą dla południa Polski, włączając Warszawę i całe Mazowsze, jest teraz turecki meczet Warszawa-Fatih w podwarszawskim Raszynie. Turcy zarządzają nawet cmentarzem tatarskim w Warszawie. Są na tym tle spięcia, przyjeżdża policja. Polscy Tatarzy nie mogą wejść na cmentarz, bo pilnują go tureccy muzułmanie, niemówiący po polsku. – No, tragedia – mówi Talkowski i podsumowuje: – Naszych ludzi, Tatarów, jest wystarczająco dużo, żeby się zajęli swoimi cmentarzami.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj