Rozmowa z prof. Marinellą Perroni, włoską teolożką
Nie ceruję biskupich skarpet
Czy więcej kobiet w strukturach decyzyjnych Kościoła zapobiegłoby skandalowi pedofilii i innym nadużyciom? Odpowiada teolożka prof. Marinella Perroni.
Johannes Eisele/REUTERS/Forum

Jarosław Makowski: – W czasie pięciu lat swojego pontyfikatu Benedykt XVI nie wygłosił żadnego ważnego przemówienia do kobiet. Czy to znak, że kwestia kobieca w ogóle go nie interesuje?

Marinella Perroni: – Nie wiem, dlaczego papież milczy na ten temat. Jeśli mnie pan jednak zapyta, czy to dobrze, czy źle, to nie odpowiem wprost.

A jak?

Jakiś czas temu dwie kobiety, Liliana Cavani i Emma Fattorini, znane szerokiej opinii publicznej postacie włoskiej kultury, na łamach prasy zaapelowały do papieża, by zwołał synod w sprawie kobiet. Moja reakcja, podobnie jak dużej części włoskich teolożek, była daleka od entuzjazmu...

Dlaczego?

Sądzimy, że kolejne oficjalne słowa i dokumenty na temat kobiet nie są już nam potrzebne. Tych słów o kobiecie w Kościele, jej roli, jest zbyt wiele. Dziś przychodzi moment, by to, co zostało na temat kobiet powiedziane, zostało w końcu wysłuchane przez wszystkich wiernych i przekute w życie. Trzeba też skończyć z tym, że nieustannie ktoś z góry poucza nas, co my, kobiety, mamy robić, jak się zachowywać, wyznaczając nam zadania i misje.

Czyli dobrze, że papież milczy w kwestii kobiecej?

A cóż nowego Benedykt może powiedzieć? Przecież, gdy idzie o ordynację kobiet, sprawa, przynajmniej oficjalnie, jest zamknięta.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną