Mafijne rytuały
Pięć pocałunków
Mafia to w istocie taki mały, rodzinny faszyzm i terroryzm.
Yakuza
apes_abroad/Flickr CC by SA

Yakuza

Tomasz Pawlak/Polityka.pl

Mafia była zawsze strukturą tajną, nawet dla części samej siebie. Wydarcie jej tajemnic graniczy z cudem. Przy całej swej wcześniejszej nieporadności uczyniły to sądy włoskie. W latach 1998–2005 na dożywocie skazano kilkudziesięciu capos sycylijskiej cosa nostry i neapolitańskiej camorry. Na sprawiedliwość czeka jeszcze kalabryjska ‘ndrangheta i wszechobecni Albańczycy. Ci ostatni to nowy korzeń mafii, przeniesiony wraz z emigracją bałkańską.

Jeśli chodzi natomiast o stare źródła, Sycylię i Neapol, to dzięki zeznaniom skruszonych bossów historia mafii staje się bardziej przejrzysta. Wychodzą na jaw aspekty działalności przestępczej, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia. Głośna ostatnio książka Roberto Saviano „Gomorra” (i film nakręcony na jej podstawie) rzuca światło m.in. na inwestycje mafii w Chinach oraz na jej związki z chińską diasporą i triadą.

Saviano został przez camorrę skazany na śmierć. Po Salmanie Rushdim jest to drugi pisarz żyjący z takim wyrokiem. Wyrazy poparcia i solidarności przekazali mu premier Włoch Silvio Berlusconi („Nie poddawaj się, jesteśmy z tobą!”), a także intelektualiści i nobliści: Umberto Eco, Rita Levi Montalcini, Desmond Tutu, Günther Grass, Orhan Pamuk, Dario Fo i Michaił Gorbaczow. We Włoszech sprzedano 1,2 mln egzemplarzy jego książki. Autor wyemigrował.

Zabij jednego…

Słowo mafia pochodzi z arabskiego , co znaczy protekcja, ochrona, odporność, esencja. Organizacja ludzi honoru, jak nazywają siebie członkowie mafii, to twór czysto sycylijski. ‘Ndrangheta, camorra, mafie marsylska, hiszpańska, turecka, a także kolumbijska, japońska yakuza, rosyjska, amerykańska (w tym żydowska z Nowego Jorku lat 20–30) i nigeryjska to młodsze siostry mafii sycylijskiej. Jedynie chińska triada ma własne korzenie.

 

Wydawało się, że cosa nostra ze swoimi filiami w USA została rozbita w 1988 r. Odbył się wtedy w Palermo antymafijny megaproces. Nic takiego się nie stało. Skazano bossów, rodziny przetrwały. Bossowie z więzienia kierowali sprawami i interesami rodzin, dzięki czemu Sycylijczycy obok Chińczyków są do dziś największymi dostawcami heroiny. Clara Sterling („Mafia. Sycylia rządzi światem”) pisze, że krwiożerczość ludzi honoru zwiększa się w miarę wzrostu ich bogactwa.

W latach 1981–1983 trwała wielka wojna rodzin sycylijskich. W Palermo mafia mordowała jednego człowieka dziennie, w tym wiele prominentnych osobistości, które z nią walczyły. Na Sycylii dokonano podziału świata na strefy handlu heroiną. Kto panował w Palermo, ten kontrolował rynki światowe. Wojna toczyła się w wielkiej tajemnicy, jawne były tylko jej skutki, czyli leżące na ulicach albo w bagażnikach samochodów trupy. Wojujące rodziny zachowywały milczenie, bo taki jest jeden z nakazów i kanonów mafii. Słów jak najmniej, używa się raczej znaków, mrugnięć, grymasów.

Mafia ma swoje przykazania. Nie kradnij. Co to znaczy? Jeden z przywódców mafii z Corleone, Luciano Leggio, kradł stada bydła i na skalę przemysłową zaopatrywał w mięso całe Palermo. Mafiosi okradają innych, tłumacząc się porzekadłem: złodziej, który okrada złodzieja – ma sto lat odpustu. Inne przykazanie mówi: nie pożądaj żony bliźniego swego. Zapewne chodzi o żonę kolegi albo konkurenta. Bo sami łajdaczą się jak wszyscy gangsterzy. Nie wolno brać narkotyków. Narkotyki są przedmiotem obrotu i wyrządzają szkodę. Mafie to wiedzą, ale cynizm nie potrzebuje wiedzy. Udział homoseksualistów w strukturach mafijnych jest wykluczony. Chodzi o to, żeby lojalność wobec partnera nie przewyższała lojalności wobec rodziny.

Rytuał mafii ociera się o magię. Wstępującemu, który najlepiej, żeby miał już za sobą morderstwo, nakłuwa się kolcem dzikiej pomarańczy opuszek palca serdecznego. Krew kapie na obrazek Madonny, który podpala się i daje w dłoń nowicjusza, żeby się poparzył. Mafiosi wymieniają na powitanie pięć pocałunków: za honor, sprawiedliwość, z uszanowania, za rodzinę i za „naszą sprawę”. Nigdy nie używa się słowa mafia. Mówi się „rzecz” na Sycylii, a w Neapolu – „system”.

Zamordowanemu wrogowi zostawia się na ciele znaki, które informują, za co go zabito. Jeśli wydłubano mu oczy, to znaczy, że za dużo widział, jeśli obcięto uszy – za dużo słyszał. Jeśli genitalia – dopuścił się zalotów do czyjejś kobiety lub córki. Jeśli wycięto krzyż na ustach – za dużo mówił. Jaroslav Boucek („Ośmiornica”) pisał, że przed egzekucją capo łamie chleb na pięć części, naciera czosnkiem, zanurza w misce z solą, a potem w winie. Obecni zjadają pół porcji chleba. Kat wychodzi, żeby wykonać wyrok. Resztę posiłku spożyją po jego powrocie. Chleb oznacza jedność, sól odwagę, czosnek milczenie, a wino krew.

Sycylijczycy, tak jak plemiona górskie i pustynne, kierują się kodeksem zemsty rodowej. Kiedyś mścił się tylko mężczyzna. Teraz jednak, kiedy bossowie siedzą, a interesy prowadzą ich żony, mści się także kobieta. Omerta znaczyło być mężczyzną i milczeć. Nawet w obliczu śmierci mafioso musiał kategorycznie zaprzeczać, że mafia istnieje. Nie wolno mu było zostawiać żadnych śladów działalności gospodarczej, żadnych notatek, rachunków. Wszystko musiał pamiętać. Co do milczenia zakaz został naruszony. Przegrani mafiosi z Palermo zaczęli mówić, kiedy pod koniec lat 80. trafili za kraty. Mówili z zemsty. Podobnie było niedawno ze skruszonymi świadkami koronnymi z Neapolu. Ale mówili o zbrodniach przeciwników. Własne przestępstwa wyznaje się tylko wtedy, kiedy sprawcy oczekują dożywocia z szansą wyjścia na wolność przed końcem kary.

„Zabij jednego, a przestraszysz dziesięć tysięcy” – to jest kluczowe przykazanie mafii. Metoda jak w ideologii i praktyce terroryzmu.

Z wiatrem

Neapolitańska camorra, niebezpieczniejsza od sycylijskiej, unowocześniła działalność. Jest to holding, którym zarządzają profesjonaliści, członkowie rodzin. Żyje z przemytu tekstyliów, butów, papierosów, broni, haraczów, handlu narkotykami, lecz także z kontraktów za łapówki, organizacji handlu, wywózki śmieci, budownictwa, barów, automatów do gry, ośrodków turystycznych, a nawet własnej, nieobciążonej przestępstwem produkcji (na przykład serów mozzarella). Od Neapolu w dół mapy do Kalabrii, aż po Sycylię nie ma piędzi ziemi, która nie należałaby lub nie zależałaby do/od którejś z rodzin. Nie ma tam kilometra drogi wybudowanej przez przedsiębiorstwo spoza systemu, ani jednego sklepu, który nie płaciłby za ochronę i który nie sprzedawałby towarów wskazanych przez mafię. Towary pochodzą z przemytu lub z nielegalnie działających fabryczek w Kampanii (okolice Neapolu), gdzie produkuje się doskonałe podróby wzorów i modeli firmowych, z tego samego materiału, tyle że z metką wydrukowaną w Hongkongu. Zaletą podrób jest ich niższa cena.

 

Zaletą mafijnych dostaw jest ich punktualność. Zaletą kontraktów ustawionych lub wymuszonych jest tania praca robotników-niewolników i kompleksowość usług z dostawami materiałów włącznie. Okolice Neapolu charakteryzują się największym bezrobociem w Europie, największą liczbą zabójstw, największymi wysypiskami śmieci w kraju i największą liczbą zarejestrowanych Mercedesów. Opisał to wszystko w doku-fikcji „Gomorra” wspomniany Roberto Saviano, chłopiec z Casal di Principe, miejscowości, której nazwa budzi we Włoszech strach. Wychowywał się wśród mafiosów, którzy zaczynali jako dzieci. Pierwszego trupa widział, idąc do szkoły. Mówi, że mafia sycylijska w porównaniu z neapolitańską to syndykat wieśniaków i pastuchów z Corleone.

Ale na Sycylii już tak nie jest. Piękne ośrodki rekreacyjne kuszą wysokim standardem i świetną kuchnią. Nie było ich kilka lat temu. Nikt nie pyta, w jaki sposób powstały, bo z formalnego punktu widzenia wszystko jest w porządku. W ośrodkach panuje spokój i porządek. Jeśli gdzieś słychać o porachunkach, to daleko od hoteli. Mafię widać dopiero w dniach, kiedy wieje gorący wiatr znad Pustyni Libijskiej – sirocco. Wtedy podpala się suche trawy. Ogień podsycany przez sirocco zamienia w płonące łąki duże obszary Sycylii. Pożary gaszone są przez samoloty. Można to obserwować z bezpiecznych miejsc w ośrodkach turystycznych, w których język rosyjski nie jest rzadkością. „Podstawą są inwestycje w turystyce” – mówi Saviano w wywiadzie dla „El Pais”. A że zanurzeni jesteśmy w tradycji – to widać w Palermo, gdzie na jednej z uliczek stoją wyłącznie manekiny męskie ubrane w białe koszule i czarne garnitury. Uliczka bossów.

Mafia globalna

Próby objęcia świata siecią powiązań mafijnych wyprzedziły o pół wieku proces globalizacji gospodarczej. Pierwsza konferencja donów sycylijskich i północnoamerykańskich odbyła się pod przewodnictwem Lucky’ego Luciano w Palermo w październiku 1957 r. Don przed nazwiskiem mafiosa to pozostałość z okresu hiszpańskiego panowania na wyspie. Z czasem pozostał sam przydomek don jako synonim mafiosa.

Współpraca między mafiami, których tereny ze sobą nie graniczą, jest dziś bólem głowy dla wywiadów i służb antymafijnych. Broń z Europy Wschodniej i Korei Północnej via Neapol do Kolumbii za kokainę, broń dla talibów via Stambuł za heroinę, wywóz trujących odpadów w beczkach do oceanu przy wybrzeżu Somalii za zgodą tamtejszych piratów, import tzw. opiekunek i tancerek z krajów bałkańskich via Włochy do Europy Zachodniej, pranie pieniędzy rosyjskich mafii w bankach zachodnich, przemyt ubrań z Chin i elektroniki z Korei Południowej, czarny rynek uranowy, handel kradzioną technologią, piractwo płytowe, wywóz ludzi z Wietnamu, Albanii i Maroka do pracy, odsyłanie zamrożonych zwłok z Chinatowns do kraju i legalizowanie nowych przybyszów za pomocą dokumentów ludzi umarłych, pożyczki u Chińczyka w Singapurze ze zwrotem w Los Angeles, ogołacanie kont bankowych metodami elektronicznymi, wwóz złota do Indii z krajów Zatoki Perskiej, sprzedaż diamentów afrykańskich w Paryżu – wszystko to wymaga infrastruktury i sprawności mafijnej.

Chińczycy wynajmują część nabrzeża portowego i magazyny w Neapolu, większość frachtu chińskiego do Europy idzie bowiem tą drogą. Jak się rozdziela towary, które mają być oclone, a co idzie prosto do sklepów, decyduje camorra. Jak na pełnym morzu odebrać opium z Afganistanu via Turcja do rafinerii heroiny, decyduje cosa nostra. Handel żywym towarem opanowali we Włoszech Albańczycy, którzy weszli już do Nowego Jorku, gdzie kontrolują hazard. Jak prać pieniądze w Szkocji, jak spędzać wakacje w Karlovych Varach lub na Cyprze, jak znikać – o tym decydują powiązania mafijne. Geografia wpływów ośmiornicy obejmuje całą Europę, pół Azji i obydwie Ameryki, a także najludniejszy kraj afrykański – Nigerię. Najmniej do powiedzenia mafiosi mają w krajach, które uważa się za najbardziej odporne na korupcję, jak Finlandia i Nowa Zelandia. Europa – twierdzi Saviano – jest do walki z mafiami nieprzygotowana.

Sycylia zawsze była piękna, dzika, ponętna i słaba. Nigdy nie rządziła się sama. Zawsze ją zdobywano, kolonizowano, wyzyskiwano. Rządzono nią z daleka. Fenicjanie, Grecy, Rzymianie, Wandalowie, Ostrogoci, Bizantyńczycy, Arabowie, Normanowie, Germanie, Aragończycy, Hiszpanie, Francuzi traktowali wyspę jak kolonię. Do Włoch należy dopiero od 1860 r. Nie było tam nigdy władzy centralnej, dlatego poszczególne rodziny musiały pilnować porządku na swoich terenach. Przypominało to trochę azjatyckie struktury plemienne. Ojciec rodziny rządził i decydował o wszystkim. Rządził twardą ręką, domagając się absolutnego posłuszeństwa. Definicje z trudem opisują mafię: „Jest organizacją złoczyńców mającą na celu bogacenie się jej członków i występującą jako pośrednik, narzucony przemocą, między własnością a pracą, produkcją a konsumpcją, między obywatelem a państwem”. (Fabrizio Calvi, „Życie codzienne mafii od 1950 r. do naszych dni”).

Pod koniec XIX w. wiadomo było we Włoszech, że mafia wchodzi w próżnię tworzoną przez nieudolną i skorumpowaną administrację. Stara się być alternatywą i wprowadza porządek, ale nie dąży do formalnego przejmowania władzy. Rządzi z tylnego fotela. Mafia sycylijska nigdy nie udawała zakonu rycerskiego. Istniała w postaci porozrzucanych po całej wyspie systemów władzy rodowej. Zajmowała się sprawami lokalnymi. Napady i rozboje, mające długą tradycję, były uważane za obowiązek patriotyczny, ponieważ bogaci pochodzili zawsze spoza Sycylii, podczas gdy Sycylijczycy byli zawsze bardzo biedni. W okresie Wiosny Ludów do ataków nakłaniali ich zarówno Mazzini, jak i Garibaldi. Rodziny mafijne opowiedziały się za przyłączeniem Sycylii do Włoch.

Kiedy doszło do unifikacji, Włochy obłożyły Sycylijczyków jeszcze większymi podatkami niż Burbonowie i zaczęli kolonizować wyspę. Wtedy mafia wzięła sprawy w swoje ręce. I ta przestępcza symbioza ofiar i katów trwała aż do początków faszyzmu, który narodził się we Włoszech. W wielkim fresku filmowym Bernardo Bertolucciego „Wiek XX” o podobieństwie komunizmu i faszyzmu w okresie formowania się obydwu doktryn, przywołane są przykłady wyrafinowanego, ale też prymitywnego okrucieństwa, jak gdyby rodem z praktyk mafijnych. Czy mafijna przemoc zakodowana jest w obydwu doktrynach, czy raczej sięga się po nią ze względów praktycznych już po ogłoszeniu ideologii, jak w przypadku każdej utopii? W jaki sposób Włochy, ojczyzna Dantego, Boticellego, Leonarda, Rossiniego, Vivaldiego, zdegenerowały się do tego stopnia, że przemoc i terror stały się instrumentami gospodarki i polityki, jak później w Niemczech?

Mussolini postanowił skończyć z dwoistością faszyzmu państwowego i rodzinnego. Nie mogło być dwu ośrodków silnej władzy w jednym państwie. Polecił wypalić mafię ogniem. Mordował, skazywał, gnębił, lecz mafii nie zniszczył, bo stanęli przeciw niemu jako antyfaszyści wszyscy, cały lud sycylijski.

Przeciw obcym

Na razie wszystko zostało po staremu. Mafia pilnowała porządku i grabiła swoich, ale w miarę rozwoju gospodarczego wzięła się do interesów, które kwitną dziś jak nigdy przedtem. Partia chrześcijańsko-demokratyczna sprawująca we Włoszech władzę uważała, że mafia zajmie się likwidacją komunistów i socjalistów. Rząd przymykał oczy na liczne masakry, a działacze chadeccy otwarcie solidaryzowali się z mafią, popierali ją, a nawet występowali publicznie w jej imieniu. Nic dziwnego, że wieloletniemu premierowi Włoch Giulio Andreottiemu pod koniec życia postawiono zarzut wspierania mafii. „Każdy lis zawiśnie kiedyś na wieszaku u kuśnierza”, mawiał Andreotti. A inny premier, socjalista Bettino Craxi, za to, że był „przyjacielem przyjaciół”, musiał uchodzić z kraju i osiadł na Malcie, korzystał bowiem z pieniędzy mafii. Część tych pieniędzy miał przekazywać na rzecz ruchów i organizacji dysydenckich w Europie Wschodniej.

Przemoc, okrucieństwo, wspólnota klanów, porządek jak w Trzecim Świecie, wszystko to sprawiło, że elita Włoch z Mediolanu i Turynu pomyślała o podziale kraju. Liga Północna chce wyraźnie separacji, a może nawet czegoś więcej – rozwodu, jak w Czechosłowacji. Włochy dość długo w historii były konglomeratem państw-miast i królestw, czemu nie miałyby więc podzielić się znowu na cywilizowaną Północ i dzikie Południe? Mafia uprzedziła ewentualny podział: jest wszędzie, w Rzymie, Mediolanie i Turynie. I zawsze atakuje tam, gdzie pojawia się szansa szybkiego zrobienia dużych pieniędzy poza prawem.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj