Strona główna

Zabytkowe mozaiki

E-TURYSTYKA: Jak fotokody zmieniły podróżowanie

Zamek w Uniejowie i jego fotokod. Zamek w Uniejowie i jego fotokod. Leszek Wróblewski / Polityka
Drukowane przewodniki i mapy są coraz częściej uzupełniane, a nawet zastępowane przez ich cyfrowe odpowiedniki w urządzeniach nawigacyjnych, smartfonach i tabletach. Zwiedzanie robi się jeszcze ciekawsze.
Pierwszy w Europie mobilny system informacji turystycznej, wykorzystujący fotokody, uruchomiono dwa lata temu w Łodzi.Wikipedia Pierwszy w Europie mobilny system informacji turystycznej, wykorzystujący fotokody, uruchomiono dwa lata temu w Łodzi.
Fotokod serwisu internetowego POLITYKI.Polityka Fotokod serwisu internetowego POLITYKI.

Na dziedziniec klasztoru wchodzimy przez wysklepione przejście w osiemnastowiecznym, czteropiętrowym budynku...” – czytamy na ekranie komórki podczas zwiedzania Starego Sącza. Umożliwia to TreeSpot – innowacyjna aplikacja na urządzenie przenośne, powstała w ramach unijnego programu współpracy transgranicznej między Polską a Słowacją. – Na cyfrowy plan miasta nanieśliśmy opisy zabytków, sklepów czy też muzeów. Gdy pozwolimy aplikacji korzystać z wbudowanego w komórkę modułu GPS, symbolizujący naszą pozycję ludzik rusza się po planie, dzięki czemu wiemy, gdzie jesteśmy i co widzimy – opowiada Mateusz Zaręba, prezes krakowskiej firmy Film Fruit, która przygotowała przewodnik na zlecenie Urzędu Miejskiego w Starym Sączu. Podobny działa w Lewoczy na Spiszu. We wspomnianym programie oba miasta postawiły na ożywienie turystyki, a cyfrowe udogodnienia służą lepszemu poznawaniu ich historycznego dziedzictwa.

Moda na fotokody

Lada moment na starosądeckich zabytkach pojawią się też fotokody w kształcie biało-czarnej mozaiki kwadratów, w których zaszyfrowano informacje. Wystarczy zainstalować w komórce (lub, jak kto woli, smartfonie) darmową aplikację do ich odczytu. Zamienia ona kamerkę naszego urządzenia w skaner. Po zeskanowaniu każdego fotokodu, na ekranie telefonu otworzy się strona internetowa wybranego zabytku.

Pierwszy w Europie mobilny system informacji turystycznej, oparty na fotokodach, uruchomiono dwa lata temu w Łodzi. „Miasto to plątanina ulic, budynków i ludzi. Miasto to ruch, hałas i zgiełk. Co o nim wiesz? Co ono Ci mówi? Miasto jest złożone i tajemnicze. Miasto jest szyfrem. Czas je poznać – Odkoduj Łódź!” – zachęcają w swoim przewodniku łodzianie (m.odkodujlodz.pl). Ówczesny prezydent miasta Jerzy Kropiwnicki pękał z dumy, że nikt – poza Japonią – na to wcześniej nie wpadł. Rzeczywiście, to kapitalny pomysł na ciekawą promocję miasta i pobudzenie turystyki. Łącznie możemy odkodować 53 zabytki na szlakach „Wille i pałace” oraz „Architektura fabryczna”. Zdaniem Michała Stefańskiego z firmy MobileMS, wykonawcy systemu (wspartego przez unijną dotację), fotokody znakomicie ułatwiają dostęp do ogromnych zasobów Internetu. Ale dopiero kolejna nowinka techniczna ma szansę radykalnie zmienić turystykę.

Przenieśmy się zatem na Śląsk do miasta Żory. Tam firma MobileMS (znów za pieniądze unijne) wdraża system nawigatora miejskiego, który umożliwi turystom wędrówkę po mieście ze smartfonem po wyznaczonych trasach wycieczkowych na dwa sposoby. Pierwszy już poznaliśmy – fotokody w 150 miejscach przekierują nas do internetowego przewodnika (trzeba mieć dostęp do sieci). Drugi, tzw. rozszerzona rzeczywistość (ang. augmented reality), do wykorzystania przez właścicieli telefonów wyposażonych w GPS i duży ekran, daje możliwości, o których mogą tylko śnić wydawcy książkowych przewodników.

Jak to działa? Zatrzymajmy się na żorskim rynku, by zorientować się, co warto zobaczyć. Pomoże w tym nasz smartfon. Ustawmy go poziomo tak, by kamerka mogła objąć okolicę. Oprogramowanie rozpozna, gdzie jesteśmy, odpowiednio to sygnalizując na mapie miasta, a także wyświetli na ekranie dodatkowe informacje o miejscach godnych uwagi w pobliżu. Możemy je dostać w postaci tekstu, ścieżki dźwiękowej (nagranej wcześniej przez lektora), ale także w formie klipu wideo, przedstawiającego zmiany architektoniczne obiektu na przestrzeni dziejów. Gdy zainteresujemy się ocalałymi fragmentami średniowiecznych murów miasta, wystarczy wskazać je na mapie, a urządzenie nas tam doprowadzi i nie omieszka powiadomić po drodze o innych ciekawych miejscach.

Holenderska firma Layar, której wynalazkiem jest przeglądarka rozszerzonej rzeczywistości, reklamuje się hasłem, że nie jest ona technologią, lecz treścią. Jest tu coś na rzeczy – łączymy wszak obraz z kamery telefonu komórkowego z elementami stworzonymi przy wykorzystaniu technik informatycznych, jak obiekty 3D. Tylko od naszej wyobraźni zależy, jaką treść tam ukryjemy. – Jestem ciekaw, czy samorządy będą inwestować w takie opracowania, gdy skończą się unijne pieniądze? – zastanawia się Michał Stefański z MobileMS. Raczej tak, ponieważ jesteśmy dopiero u progu cyfrowej rewolucji, w której papier stanie się towarem luksusowym.

Papier czy Internet?

Popyt na tradycyjne przewodniki i mapy nie maleje, ale też nie rośnie tak, jak by sobie tego życzyli wydawcy. Biblioteka Analiz, firma specjalizująca się w badaniach rynku wydawniczo-księgarskiego, w swoim corocznym opracowaniu „Rynek książki turystycznej” ocenia wręcz, że znacznie przesadzili z ofertą i w konsekwencji rynek został zalany szybko dezaktualizującymi się przewodnikami i atlasami turystycznymi. Poniewierają się teraz po supermarketach i na straganach z tanią książką. Mimo to w ubiegłym roku udało się sprzedać 2,2 mln przewodników i 6,1 mln map. – Nie narzekam na brak klientów – twierdzi Zbigniew Raszka, właściciel księgarni ArtTravel i firmy Lider Serwis, która zajmuje się dystrybucją planów miast i map. Jego zdaniem – po lekkim załamaniu rynku – ludzie, którzy skuszeni wizją bezproblemowej podróży sięgnęli po nawigację satelitarną, poznawszy jej blaski i cienie, wracają do papierowych map.

– Przecież tylko w nawigacji satelitarnej, w połączeniu z dostępem do Internetu, jest możliwa aktualizacja na bieżąco stanu dróg, adresów punktów użyteczności publicznej, tzw. POI, czy też informacja o korkach – dziwi się Janusz Kamiński, dbający o wizerunek Automapy, czołowego rodzimego programu nawigacyjnego. – Natychmiast wprowadziliśmy objazd, gdy została zamknięta ul. Świętokrzyska w Warszawie. Tego długo nie będzie na planie papierowym – wyjaśnia. Podobnie uważa Łukasz Brzostek z konkurencyjnej firmy Imagis, producenta programu MapaMap: – Nieustannie pracujemy nad aktualizacją naszej mapy. Wykorzystujemy nie tylko dane urzędowe czy też własne pomiary, zdjęcia lotnicze i satelitarne, ale również informacje od naszych użytkowników. Tak oto stanowiska księgarzy i producentów map cyfrowych ukazują rynek w momencie chwilowej równowagi. Co zwycięży? Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, chociaż wydawcy zaczynają rozumieć, że ich siłą jest posiadana treść, nie zaś forma, w jakiej ją sprzedają.

Liczby mówią same za siebie. Sprzedaż e-booków na Kindle’a w lipcu 2010 r. przekroczyła sprzedaż książek w twardej oprawie, a w styczniu 2011 r. – w miękkiej. Cyfrowe przewodniki turystyczne należą do najchętniej pobieranych w sklepie Apple na iPhony i iPady. W ocenie firmy badawczej PwC, głównym motorem zmian zarówno na świecie, jak i w Polsce będzie coraz szybsze przechodzenie z nośników tradycyjnych na cyfrowe. Technologie cyfrowe – odpowiadające obecnie za 26 proc. wszystkich wydatków na rozrywkę i media – do 2015 r. stanowić będą już 34 proc. globalnego rynku. Według specjalizującej się w badaniach rynku telekomunikacyjnego i nowych technologii firmy Pyramid Research, Polacy w tym roku kupią co najmniej 11,5 mln telefonów, z czego 40 proc. – jak szacuje GfK Polonia – stanowić będą smartfony. Oznacza to 4,6 mln tego typu telefonów. W 2015 r. – aż 8 mln! Przypomnijmy, każdy jest wyposażony w moduł GPS i coraz częściej służy do korzystania z Internetu, m.in. ze wspomnianej już rozszerzonej rzeczywistości.

Nic dziwnego, że takie wydawnictwa jak Lionel Planet różnicują swoją ofertę. Jeszcze wydają papierowe przewodniki, ale już stawiają na informacje w formie elektronicznej, które udostępniają użytkownikom różnych urządzeń mobilnych. Ich przewodnik bazuje na przeświadczeniu, iż interesują nas miejsca w pobliżu naszego pobytu. Przedstawia więc krótkie informacje np. o najbliższych zabytkach lub restauracjach.

Klikaj i jedź

Wraz z techniką zmienia się sposób przygotowania do podróży. Załóżmy, że jedziemy do Chorwacji. Nasz hotel znajdujemy za pomocą Google Earth i oglądamy na zdjęciach satelitarnych. Napatrzywszy się na miejsce wypoczynku, zastanawiamy się, jak tam dojechać. Klik! I Google proponuje nam trasę nad Adriatyk. Warto oczywiście sprawdzić ją na mapie, z której korzystamy w naszym urządzeniu do nawigacji. Nie trzeba tego robić w samym urządzeniu – mają one swoje internetowe wydania. Targeo.pl to internetowa Automapa, zaś MapGo to MapaMap. Można też skorzystać ze strony emapa.pl. Gdy już się zorientujemy, jaką autostradę wybrać, możemy nastawić cel w naszym urządzeniu nawigacyjnym. Przewodnik? Oczywiście wgraliśmy do smartfona lub na tablet.

– O jednym trzeba pamiętać: nawigacja satelitarna nie zwalnia od myślenia. To tylko narzędzie ułatwiające podróżowanie – przypomina Witold Federowicz, prezes firmy Geosystems, która współtworzy Automapę. I przy klasycznej mapie, i przy cyfrowej obowiązują te same zasady: musi być aktualna, wiarygodna i dokładna. Po co nam mapa cyfrowa, której nigdy nie aktualizowaliśmy? A przecież nikt za nas tego nie zrobi. Po co nam mapa, na której nie ma wszystkich dróg i urządzenie wylicza drogę tylko po głównych trasach? A nam się nie spieszy i chcielibyśmy pojechać szlakiem najciekawszym turystycznie.

Cyfrowe przewodniki i mapy czeka jeszcze długa ewolucja. Muszą mieć szybsze procesory, więcej pamięci, lepszą grafikę. Nic dziwnego, że firmy je oferujące z roku na rok wydają coraz więcej na prace badawczo-rozwojowe. Garmin, jeden z największych koncernów na rynku nawigacji satelitarnej, w ubiegłym roku przeznaczył na nie ok. 196 mln euro, tj. 10,3 proc. swoich przychodów ze sprzedaży. Jego największy konkurent – TomTom – wydał właściwie tyle samo, bo 192 mln euro, czyli 12,6 proc. przychodów. Dla porównania Grupa Nokia, dla której nawigacja satelitarna i przewodniki elektroniczne są bardzo atrakcyjnym dodatkiem, ale nie głównym biznesem, wydatkowała na badania i rozwój 5,8 mld euro, tj. 13,8 proc. swoich przychodów.

Twórcy map łamią sobie również głowę, jak upchnąć w przewodnikach gigabajty danych. Rozwiązanie jest jedno. Wszędzie musimy mieć dostęp do superszybkiego, szerokopasmowego Internetu bezprzewodowego. To jest nośnik informacji. Każdej.

 

 

Rozszerzona Polska

Samorządy umiejętnie łączą rosnącą popularność aplikacji na urządzenia przenośne z możliwościami ich sfinansowania z unijnych dotacji. W ten sposób powstały przewodniki po Łodzi (m.odkodujlodz.pl), Poznaniu (polskaturystyczna.pl), Starym Sączu (starysacz.treespot.pl), Wodzisławiu (www.kulturalnywodzislaw.pl), po ziemi wieluńskiej (m.turystyka.wielun.pl). Przewodnik po Uniejowie „Uniejów w fotokodach” (uniejow.c3.mobilems.pl) powstał dzięki grantowi Akademii Orange. W sierpniu TreeSpot udostępni swój przewodnik po Krakowie. Natomiast we wrześniu zwiedzimy Żory, korzystając z tzw. rozszerzonej rzeczywistości.

Mapy w sieci

Targeo.pl, mapgo.pl, mapa.szukacz.pl, docelu.pl, map24.interia.pl, mapy.zumi.pl, emapa.pl, maps.google.pl, www.tomtom.com/livetraffic

Polityka 31.2011 (2818) z dnia 26.07.2011; Nauka ; s. 54
Oryginalny tytuł tekstu: "Zabytkowe mozaiki"
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Szamani i inni szatani. Polska religijność zabobonna

Magiczna, zabobonna religijność staje się coraz bardziej powszechna w polskim Kościele. A pandemia jeszcze nasiliła te tendencje.

Joanna Podgórska
21.07.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną