Archiwum Polityki

Lecimy do gwiazd

W minionym tygodniu Polskie Linie Lotnicze LOT podpisały porozumienie o współpracy handlowej z Lufthansą. To jeszcze nic wielkiego. W swojej długiej historii przewoźnik miał już różnych wpływowych partnerów w interesach. Tym razem jednak sytuacja jest inna. Zarząd firmy, mając zgodę Skarbu Państwa, faktycznie wybrał dla niej przyszłość i sojuszników na lata. Ruch jest śmiały, ale nie wszyscy potrafią się z niego cieszyć.

Lufthansa to oczywiście nie byle kto. Ma 361 samolotów, zatrudnia łącznie (wliczając firmę turystyczną) około 70 tys. pracowników, a przed ostatnim wielkim kryzysem w branży woziła 45 mln pasażerów rocznie. Po wrześniowym ataku na WTC i ona musiała jednak spuścić z tonu: ograniczyć liczbę połączeń, zwolnić trochę ludzi, a w finansowe księgi po raz pierwszy wpisać duże straty – blisko 600 mln euro. Nie zmienia to faktu, że LOT podpisał umowę z jedną z najsilniejszych i największych linii lotniczych świata, przewoźnikiem i tak już bardzo mocno osadzonym w Polsce, a przede wszystkim – liderem wielkiego sojuszu lotniczego Star Alliance.

Polityka 15.2002 (2345) z dnia 13.04.2002; Kraj; s. 20