Archiwum Polityki

Opera postimperialna

Moskiewski Bolszoj przywiózł nam spektakle wystawione w stylu raczej konserwatywnym. Z kolei tamtejszą widownię, oglądającą nasz Wielki, porwał wystawiony po bożemu „Straszny dwór”, a nie awangardowy „Król Roger”.

Jak Wielki z Wielkim – tak można nazwać obecną wymianę teatrów operowych Warszawy i Moskwy. Widownię mamy nieco mniejszą (w Moskwie 2100 miejsc, u nas 1841), za to scenę o wiele obszerniejszą. A ostatnio na znak, że żyjemy już w wolnym kraju, postawiliśmy sobie na budynku opery kwadrygę zaledwie o 1,5 m niższą niż moskiewska. Kiedy car, chcąc ukarać Polaków po powstaniu listopadowym, zabronił postawić tę ozdobę na zaprojektowanym dla niej przez Antonia Corazziego cokole, odebrał też warszawskiemu teatrowi przydomek Narodowy, zmieniając go na Wielki.

Polityka 1.2003 (2382) z dnia 04.01.2003; Kultura; s. 76