Archiwum Polityki

Świr z bloku

Jednym z kinowych przebojów ostatnich tygodni jest „Dzień świra” Marka Koterskiego, gorzka, chwilami irytująca komedia o Adasiu Miauczyńskim, przekraczającym smugę cienia inteligencie nieudaczniku, którego wcześniej spotkaliśmy w innych filmach i sztukach tego autora. To bodaj jedyny tak wyrazisty bohater, który pojawił się u nas w ostatnich latach. Przyjrzyjmy mu się bliżej.

Należy wątpić, czy Adaś Miauczyński potrafiłby napisać porządne CV, takie jak dzisiaj składają w biurach kadr młodzi ambitni yuppies z nadzieją na błyskawiczną karierę. Po pierwsze nie jest ani młody, ani ambitny. Z dokładnym ustaleniem daty urodzenia byłyby kłopoty: biorąc pod uwagę pewne biograficzne szczegóły pojawiające się w pierwszych filmach Marka Koterskiego, jego bohater powinien mieć za sobą pięćdziesiąte urodziny, w „Dniu świra” okazuje się jednak, że jeszcze nie przekroczył pięćdziesiątki, choć niewiele mu brakuje.

Polityka 26.2002 (2356) z dnia 29.06.2002; Kultura; s. 50