Archiwum Polityki

Haczyk na rybaka

Kiedy dyrektor Wigierskiego Parku Narodowego chce wlepić rolnikom z Rosochatego Rogu mandat za łowienie ryb w Wigrach, ci machają mu przed nosem wyrokiem sądu w Suwałkach, z którego jasno wynika, że ryby w tym jeziorze wolno im łowić, bo pozwolił na to car Mikołaj I.

Jan Nowel, od 22 lat sołtys Rosochatego Rogu, wsi nad jeziorem Wigry, krzyczy do słuchawki: – Krzysiu, czy ty masz ten ukaz carski w domu, bo coś nie mogę go znaleźć w swoich dokumentach?

Krzysztof Masalski, sąsiad sołtysa, nie ma kserokopii ukazu, zabrał ją Juliusz Janas, adwokat, który wygrał dla nich przed sądem w Suwałkach sprawę o carskie serwituty. Sołtys ma jednak w papierowej teczce wyrok sądu, który potwierdza, że chłopi mają prawo łowić.

Strażnicy rekwirują sieci

Zarówno Jan Nowel, Krzysztof Masalski jak i wszyscy mieszkańcy Rosochatego Rogu zawsze łowili ryby w Wigrach.

Polityka 48.2002 (2378) z dnia 30.11.2002; Społeczeństwo; s. 86