Archiwum Polityki

Wróćmy wszyscy do stajenki

Wieś nazwała ich aliantami, nie do końca to słowo rozumiejąc. Wrogowie czy przyjaciele? W każdym razie obcy i jakby odwrotni. Wszyscy uciekają ze wsi do miast, alianci – przeciwnie. Nikt nie chce starego domu, oni – wyłącznie taki.

Kiedy Dorota Łepkowska po raz pierwszy zobaczyła swój nowy dom, popłakała się. To prawda, miał być prosty, pachnący czasem, może trochę stęchlizną, pełen zakamarków, schowków, strychów i wilgotnych piwnic, piękny niedoskonałością. Ale ten był ogołocony ze wszystkiego, co dało się sprzedać, lepki od brudu, zbezczeszczony. Na środku pokoju ktoś zrobił kupę.

Dorota, historyk sztuki, była wtedy naiwną, pełną zapału mieszczką z Warszawy, ale nawet naiwna mieszczka nie mogła nie zauważyć, że nie zamykają się drzwi ani okna i ciężko tu będzie mieszkać z małymi dziećmi.

Polityka 51.2002 (2381) z dnia 21.12.2002; Społeczeństwo; s. 128