Archiwum Polityki

Panny szlachetne

Nauczycielka literatury Elena Andriejewna, wychowawczyni klasy 10 B, często myśli, jak ułoży się życie jej uczennic. Tego, że udało się je wykształcić i wychować na prawdziwe damy, jest pewna. Mają być w przyszłości elitą kraju. Marzy, by ich ogłada i kultura jak krople drążyły kamień twardej syberyjskiej rzeczywistości, żeby się o ten kamień nie roztrzaskały.

O siódmej trzydzieści w kaplicy Krasnojarskiego Żeńskiego Gimnazjum Maryjskiego dziewczęta zebrały się na poranną modlitwę. Nakrywają głowy chustami i prawosławnym zwyczajem kłaniają się wielokrotnie świętym ikonom, nieustannie kreśląc znak krzyża na piersi. Na ścianach święci w aureolach: pogromca smoka Jerzy, obrońca Rusi Aleksander Newski i męczennik car Mikołaj II. Za oknem rdzewieją wielkie radary zlikwidowanej przed laty sowieckiej dywizji rakietowej. Wszystkie dziewczynki są w identycznych mundurkach: żeby bogate i biedne wyglądały tak samo, żeby nauczyć skromności i żeby na ulicy ludzie wiedzieli, że to błagorodna diewica – szlachetna panna, wychowanka gimnazjum maryjskiego – od imienia Marii, księżny Butemberg, która w dziewiętnastowiecznej Rosji zakładała gimnazja dla dziewcząt.

Polityka 51.2002 (2381) z dnia 21.12.2002; Na własne oczy; s. 162