Archiwum Polityki

E–rotyka

Poświęcone miłości i erotyce serwisy internetowe biją na całym świecie rekordy popularności, a wraz z nimi pojawiają się nowe zjawiska uzależnienia, mrocznego cyberseksu i cyberzazdrości, doprowadzającej do rozpadu realne związki.

Miłość przez Internet jest możliwa, nawet w wieku jesieni. Wszystko zaczęło się od klik-klak 25.06.04 r. On (Bhb1) zadomowił się na Sympatii, a ja (AKNESSO) już tam byłam... i od 5.07.04 rozpoczęła się NASZA SYMPATYCZNA CHWILA: Oboje mamy za sobą pewien bagaż doświadczeń – życia z innymi partnerami”.

Tak zaczyna się jedna z wielu relacji o realnych skutkach znajomości zawartej za pomocą serwisu Sympatia w portalu Onet.pl. – Mamy już kilkadziesiąt małżeństw – chwali się Izabela Pasterz z Onetu. – I prawie 1,7 mln zarejestrowanych profili w naszym randkowym serwisie. To bardzo dużo, jeśli wziąć pod uwagę, że z usług portalu korzysta ok. 8 mln użytkowników.

Sympatyków Sympatii można podzielić na charakterystyczne grupy. Jedna z nich to ludzie w wieku 20–36 lat, wykształceni, mieszkańcy dużych miast (dominuje Warszawa); nowocześni profesjonaliści wykorzystujący sieć do efektywnego zarządzania znajomościami. – Ale sieć służy nie tylko młodym – dodaje Pasterz. – Co roku urządzamy dla użytkowników serwisu spotkania walentynkowe i okazało się, że najlepiej bawią się podczas nich ludzie w wieku 40–50 lat.

Spostrzeżenie to potwierdza Andrzej Kosmol, zawiadujący konkurencyjnym serwisem Randki w portalu Wirtualna Polska. Randkowicze po czterdziestce mają już zazwyczaj za sobą doświadczenia z pierwszych związków i najczęściej szukają przez Internet stałego partnera. – Ale też najchętniej przychodzą na imprezy, jakie organizujemy dla naszych klientów w realu – mówi Kosmol.

Kody randkowiczów

Najważniejszym elementem każdego serwisu randkowego jest profil, w którym użytkownik przedstawia siebie, a niektórzy umieszczają również fotografię (w Wirtualnej Polsce na niemal milion profili 100 tys.

Polityka 17.2006 (2552) z dnia 29.04.2006; Nauka; s. 108
Reklama