Archiwum Polityki

Durne prawo, czyli instrukcja użycia młotka

Dura lex, sed lex, surowe prawo, ale przecież prawo! – ekscytują się obrońcy prawa i sprawiedliwości. I tak największe bzdury można robić legalnie, aby tylko trzymać się litery prawa. Naprawdę jednak za absurdy i bezduszność nie odpowiada samo prawo, lecz znany w świecie kretynizm prawniczy.

Kretynizm prawniczy to taki przypadek, w którym prawo zmaga się z rozsądkiem – i zwycięża. Najpierw cztery casusy.

Pierwszy, aktualny, z Warszawy. Złamanie prawa: pani prezydent miasta Hanna Gronkiewicz-Waltz złożyła z opóźnieniem deklarację majątkową, nawet nie własną, tylko męża. Opóźnienie wyniosło 10 godzin, może nawet dobę. Skutek: „oczywista” (zdaniem premiera Jarosława Kaczyńskiego) utrata mandatu, skoro tak – nowe wybory. Koszt: 3 mln zł, nie licząc fatygi całej rzeszy wyborców.

Polityka 6.2007 (2591) z dnia 10.02.2007; Temat tygodnia; s. 24