Archiwum Polityki

Jak krytykować władzę

Premier Jarosław Kaczyński po raz kolejny zaapelował do mediów, aby zaprzestały nieuzasadnionych ataków na rząd. Publicyści IV RP, wtórując premierowi, domagają się uczciwego traktowania władzy – krytykowania, ale i chwalenia – i twierdzą, że media nie powinny być opozycją.

Media w sposób naturalny są opozycją, osobną, niezwiązaną z partiami politycznymi, ale ostrą i wyrazistą. Taką opozycją samą w sobie. Władza ma niemal wszystkie instrumenty wpływania na bieg zdarzeń w państwie, dysponuje wielkimi pieniędzmi podatników. Dlatego czujność, ba, wręcz obowiązek mediów, by krytycznie i uważnie przyglądać się każdej władzy, są tym bardziej konieczne, im jej apetyty i ambicje są większe. A rząd PiS ma ambicje „zmieniać Polskę”, chce zasadniczej transformacji, reform, rewolucji moralnej.

Jeśli premier Kaczyński mówi w Polskim Radiu: „Nic jeszcze nie zrobiliśmy, a już się okazało, że jesteśmy zagrożeniem dla demokracji”, to – pomijając już zaskakującą szczerość w pierwszej części zdania – można odpowiedzieć, że media to nie banki, nie udzielają kredytu zaufania. Projekty IV RP są znane od dawna, od ponad roku widać już wykonanie, więc jest się do czego odnosić.

MŻGSR

Antoni Słonimski, gdy krytykował przed wojną panujący reżim, usłyszał, że uprawia krytykanctwo, ponieważ Gdynia się rozbudowuje, ta sztandarowa budowa Polski Odrodzonej. Ogłosił więc, że dalej będzie pisał, co chce, ale każdy tekst będzie zaczynał od liter: MŻGSR, czyli od: „Mimo że Gdynia się rozbudowuje”. Dzisiaj należałoby zaczynać od liter: MŻPR, czyli od: „Mimo że PKB rośnie”.

Za rządami PiS stoi pewna filozofia silnego scentralizowanego państwa, które kontroluje możliwie najwięcej obszarów obywatelskiej aktywności, stoi przekonanie, że tylko właściwi, sprawdzeni przez partię ludzie (a najlepiej po prostu ludzie tej partii) są w stanie podołać wyzwaniu budowania nowej Polski. PiS na własne życzenie bierze w ten sposób odpowiedzialność za wszystko, także za współkoalicjantów, którzy mają pomagać w zmienianiu kraju.

Polityka 6.2007 (2591) z dnia 10.02.2007; Rynek; s. 32
Reklama