Archiwum Polityki

Słońce Wybrzeża

Janusz Kaczmarek (46 lat) wraz z ministerialną nominacją przekroczył próg wielkiej polityki. Jako prokurator krajowy stał na tym progu, ale zajmował się tym, czym wcześniej przez wiele lat – śledztwami. Teraz musi wejść w nową polityczną rolę.

Janusz zawsze był ambitny, porywał się na nowe zadania z żarliwością neofity. I rzadko przegrywał – ocenia prokurator z Gdańska. A oficer policji z tego miasta dodaje: – Zawsze chciał błyszczeć. Dlatego trochę złośliwie nazwaliśmy go Słońce Wybrzeża.

Wybrzeże to jego terytorium. Prawo skończył na Uniwersytecie Gdańskim. Uważano go za zdolnego i wyróżniającego się studenta, dlatego kiedy wystąpił o indywidualny tok studiów, wyrażono zgodę. Napisał pracę magisterską „Granice dozwolonej działalności dziennikarskiej”. Może to właśnie wtedy poczuł empatię do dziennikarzy. W każdym bądź razie nauczył się, jak z dziennikarzami postępować, rozumiał ich potrzeby. Jako prokurator krajowy wszedł niemalże w rolę rzecznika prasowego Ministerstwa Sprawiedliwości, chętnie występował przed kamerami (według krytyków zbyt chętnie), udzielał wywiadów, tłumaczył decyzje ministra Ziobry. Do tego stopnia przypadł do gustu wymagającej przecież Monice Olejnik, że zapraszała go do „Prosto w oczy” czasem nawet co kilka dni. Trudno się dziwić, bo Janusz Kaczmarek jest rozmówcą elokwentnym, używa dobrej polszczyzny, ładnie buduje frazy, nie gubi wątków. I zawsze zachowuje spokój.

W zawodzie prokuratorskim przeszedł drogę od samego dołu do szczytu. Aplikował w Elblągu. W 1988 r. został prokuratorem w rejonowej jednostce w Gdańsku. Tam awansował na zastępcę szefa prokuratury rejonowej, a od 1993 r. przez siedem lat był prokuratorem rejonowym w Gdyni. Kolejny szczebel – szef Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Kiedy Lech Kaczyński został ministrem sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka, awansował w 2001 r. Kaczmarka na funkcję zastępcy prokuratora krajowego.

Polityka 7.2007 (2592) z dnia 17.02.2007; Ludzie; s. 87
Reklama