Archiwum Polityki

Stażystka, kongresmen i śmierć

Zaczęło się jak melodramat. Młoda kobieta z Kalifornii poznała podczas stażu w Waszyngtonie polityka, członka Kongresu z ramienia Partii Demokratycznej. Zaprzyjaźnili się. Do tego stopnia, że kongresmen wolał utrzymywać tę znajomość w sekrecie. Ponad rok temu Chandra Levy zaginęła. Kongresmen zaprzeczał, jakoby miał z tym cokolwiek wspólnego. Mało kto wierzył, że powiedział mediom, a nawet policji, całą prawdę.

Chandra stała się najsłynniejszą zaginioną w historii Stanów. Jej szkielet odnaleziono akurat wtedy, gdy rząd Busha znalazł się na cenzurowanym na tle zaniedbań służb specjalnych przed zamachami 11 września. Przypadek?

Seks, polityka i paranoja – prawdziwy koktajl amerykański. Ale teraz to już nie opera mydlana, jakaś Monica bis, tylko tragedia z elementami groteski. Rok temu przez dwa miesiące Ameryka nie mówiła o niczym innym. Mnożyły się teorie: Chandra popełniła samobójstwo, zmieniła tożsamość, ktoś ją porwał albo zamordował.

Polityka 25.2002 (2355) z dnia 22.06.2002; Świat; s. 40