Archiwum Polityki

Życie po kulach

Minęło z górą pięć lat, od kiedy sierżant sztabowy Jan Gala strzelał na przystanku na warszawskim Bródnie. I kilka tygodni od ułaskawienia go przez prezydenta. Na tę decyzję bez wątpienia wpłynęła opinia publiczna, która po kolejnych zabójstwach policjantów coraz liberalniej patrzy na problem używania przez nich broni. A gdzie jest sam Gala? Gdzieś między poczuciem winy a poczuciem chwały.

Żona sierżanta sztabowego na emeryturze Jana Gali dobrze się czuje na parterze bloku w mieście O. Choć o kulach, piecze ciasta i gotuje. Otacza gościa falą gościnności, która obezwładnia. Mąż wtóruje w serdeczności, jeszcze z urodzenia wschodniej, kresowej.

Lecz nie mają zbyt wielu znajomych. W mieście O., dokąd wyjechali z Warszawy, żeby uniknąć ewentualnych szykan (choć może z czasem by one zanikły), nie mają ich wcale. Z powodu tego, co się stało, a także, że Jan Gala żyje zawsze według zasad, które wytyczają przełożeni lub on sobie sam.

Polityka 24.2002 (2354) z dnia 15.06.2002; Społeczeństwo; s. 85