Archiwum Polityki

Wydój, złów nazbieraj

Kiedyś turystów spędzających wakacje na Suwalszczyźnie miejscowi nazywali stonką: bo wykupywali w sklepach deficytowe towary, wydeptywali na polach ścieżki, zrywali w sadach owoce. Dziś wyglądają ich z nadzieją. Gospodarz, sklepikarz, właściciel baru wiedzą, że za letnikami idą pieniądze. Agroturystyka stała się szansą dla suwalskiej wsi.

Teresa i Wiesław Pruszyńscy należą w gminie Wiżajny do prekursorów agroturystyki. W 1994 r., kiedy znajomy ksiądz zaproponował im zorganizowanie dla dzieci z Warszawy wypoczynku w ramach akcji „Lato przetrwania”, mieli kilkanaście hektarów ziemi, trochę zwierząt oraz pracę zawodową poza gospodarstwem. On był technikiem w spółdzielni mleczarskiej, ona urzędniczką na poczcie we wsi Smolniki, gdzie mieszkają. Propozycja wydała im się jednak na tyle nęcąca, że po odbyciu rozmów z sąsiadami zdecydowali się ją wspólnie przyjąć.

Polityka 22.2002 (2352) z dnia 01.06.2002; Gospodarka; s. 69