Archiwum Polityki

Riwiera za złotówkę

W długi majowy weekend Europa była nasza. Polacy ruszyli w świat tak gremialnie nie tylko za sprawą kalendarza (nikt inny na kontynencie nie miał tylu dni wolnych od pracy co my), ale też mocnej złotówki i tego, że na całym świecie oferta turystyczna bardzo staniała po tragedii 11 września ub.r. Czy w czasie wakacji ta polska inwazja się powtórzy?

Po szosach Niemiec, Austrii, Francji, Włoch i Grecji z początkiem maja toczyły się polskie samochody i autokary. W Wersalu częściej niż kiedykolwiek słychać było polskojęzycznych przewodników. W sklepach, na bazarach, w barach od Stambułu po Londyn rozlegało się swojskie „cholernie tu drogo”.

Po tragedii 11 września zapanował tak wielki strach przed terroryzmem, a więc i podróżowaniem, że do końca 2001 r. odwołano na świecie prawie połowę wszystkich wyjazdów turystycznych.

Polityka 21.2002 (2351) z dnia 25.05.2002; Kraj; s. 36