Archiwum Polityki

Ludzie ze złomu

„To jest nowe kino, wszystko można tam kupić” – mówi bohaterka jednego z festiwalowych filmów, prezentując powracającym z zagranicy dzieciom zachodzące w okolicy zmiany. Można by, idąc dalej tym tropem, zapytać: Co konkretnie można dziś kupić w polskim kinie?

Scena pochodzi z filmu Iwony Siekierzyńskiej „Moje pieczone kurczaki”, który można kupić w pakiecie dzieł reżyserów debiutantów, którzy, mówiąc językiem bohatera „Amatora” Kieślowskiego, chcą filmować „to, co jest”. Kamera wraca w miejsca, w których od dawna nie stała. Młodzi twórcy pokazują więc trochę gorszą Polskę, którą niby wszyscy pobieżnie znają, ale nie w zbliżeniach. Dla starszych widzów to żadna nowość, bo kiedyś kino zaangażowane zaglądało w te rejony, ale wraz z rozwojem realnego kapitalizmu przestało.

Polityka 39.2002 (2369) z dnia 28.09.2002; Społeczeństwo; s. 90