Archiwum Polityki

Jak przeżyć czwarty akt?

Konstanty Puzyna obwieszczał z emfazą, iż w „Szewcach”, napisanych w 1934 r., wywróżony jest niemal dosłownie przebieg przemian historycznych II wojny i powojnia. Od tej konstatacji minęło już parę dekad, a profetyzm Witkacego pozostał niewyczerpany: pod ukazane w dramacie mechanizmy wciąż daje się podstawiać doświadczenia późniejszych dziejów.

Swoich „Szewców” w Starym Teatrze Jerzy Jarocki zaczyna niejako od końca: od trzeciego aktu; tak też zresztą – „Trzeci akt” – zatytułował spektakl. Bohaterowie wykonali już swe dzieło, przeszli klasyczną drogę wywrotowców: od rewolucyjnej świadomości, przez opór, więzienie, po bunt i przewrót. I oto jest czas spożywania owoców. Wbici w krawaty rezydują w tronowych fotelach; muzealne balaski połączone czerwonym sznurem wyraziście określają ich status.

Polityka 20.2002 (2350) z dnia 18.05.2002; Kultura; s. 56