Archiwum Polityki

Romcio

Na premierę „Pianisty” szedłem z trwogą. Nie jestem bowiem zwolennikiem przenoszenia Holocaustu na celuloid. Kino nie wydaje mi się dla takiej tragedii medium odpowiednim. Oglądanie Holocaustu, nawet na ekranie, w innej pozycji niż na kolanach, a tym bardziej w wygodnym fotelu Filharmonii Narodowej, w smokingu i pod muchą, wydaje mi się świętokradztwem. Książkę Szpilmana uważam za świetną, napisaną niezwykle obrazowo, i obawiałem się, czy nawet taki mistrz jak Polański potrafi ją oddać.

Polityka 37.2002 (2367) z dnia 14.09.2002; Ludzie i wydarzenia; s. 13