Archiwum Polityki

Łże-prawdy

Słowa staniały jak nigdy. Ostatnie insynuacje pod adresem Balcerowicza, że „mógł wziąć” łapówkę, i wobec byłych ministrów spraw zagranicznych, iż są wśród nich agenci sowieckiego wywiadu, pokazują, że nie ma już żadnych hamulców. Powiedzieć można wszystko o każdym i nie trzeba przedstawiać dowodów.

Osaczają nas insynuacje, oskarżenia bez pokrycia, kłamstwa bez weryfikacji, które się nawarstwiają, potęgują i sumują. Jedne są porzucane, bo pojawiają się następne, jeszcze ciekawsze i dotkliwsze, a też skuteczniejsze w szkalowaniu politycznych przeciwników. Liczy się skuteczność w przepychaniu do mediów i społecznej świadomości swoich obsesji i uprzedzeń jako prawie niezbitych faktów, które może i wymagają potwierdzenia, ale przecież – jak powiedział niedawno sam Jarosław Kaczyński – o dowody bardzo trudno, a im bardziej ich nie ma, tym bardziej jest to podejrzane.

Polityka 35.2006 (2569) z dnia 02.09.2006; Temat tygodnia; s. 20