Archiwum Polityki

Przedwiośnie

Niemieccy politycy są dość zadowoleni z wizyty polskiego prezydenta. Mówią, że zwłaszcza Horst Köhler, prezydent federalny, potrafił sobie pozyskać podejrzliwego Polaka, który przez lata pielęgnował swe uprzedzenia wobec zachodniego sąsiada.

Lech Kaczyński tych uprzedzeń nie ukrywał. Jako prezydent Warszawy był zapatrzony głównie w historię wojny, a nie pojednania. Otwierał na nowo rachunek krzywd, a po wygranych wyborach prezydenckich ociągał się z przyjęciem patronatu nad kończącym się niebawem Rokiem Polsko-Niemieckim. Jego słowa: Nie utrzymuję kontaktów z żadnym politykiem niemieckim i jestem z tego dumny, przeszły do złotej księgi dyplomatycznej impertynencji.

Następca Aleksandra Kwaśniewskiego znacząco odsuwał swą wizytę w Niemczech, zrywając podtrzymaną przez Angelę Merkel tradycję demonstrowania bliskich i – mimo rozbieżności – uprzywilejowanych stosunków polsko-niemieckich.

Polityka 11.2006 (2546) z dnia 18.03.2006; Temat tygodnia; s. 24