Archiwum Polityki

W piwnicznej izbie

Stołeczni smakosze oraz przyjezdni narzekają, że Warszawa jest miastem nieprzychylnym dla ludzi głodnych, zwłaszcza łakomczuchów. Karmią tu na ogół niesmacznie albo – jeśli już dania są pyszne – bardzo drogo. Jest w tym – niestety – sporo prawdy. Jeśli jednak dobrze się poszuka, to można znaleźć miejsce, w którym karmią po umiarkowanych cenach, a przy tym smacznie.

**** Apetyt Architektów

Skrzyżowanie ulic: Koszykowej, Lwowskiej i Pięknej, w pobliżu placu Konstytucji, jest istnym zagłębiem gastronomicznym. Panuje tu nieustanny ruch w interesie. W miejscu dawnego Horteksu – kawiarnia i restauracja U Jachacego (patrz obok), naszego ulubionego Kahlenberga zastąpił Włoch o dźwięcznej nazwie Capriccio, w pobliżu, za rogiem Marszałkowskiej, stary lecz odnowiony Szanghaj, a tuż obok Odeon i wspaniały pod każdym względem Garret. W tym – niezłym przecież – towarzystwie z powodzeniem egzystuje knajpka lubiana zwłaszcza przez młodą klientelę, usytuowana w podziemiach Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej.

Polityka 11.2002 (2341) z dnia 16.03.2002; Społeczeństwo; s. 86