Archiwum Polityki

Szusem po igrzyskach

14 aren olimpijskich, 15 dyscyplin, 84 konkurencje, 2550 zawodników z 85 krajów – XX Zimowe Igrzyska Olimpijskie już są pod wieloma względami rekordowe. Wielki śnieżno-lodowy show rozpocznie się w piątek w Turynie, a potem (10–26 lutego) rozgrywać się będzie także w siedmiu górskich kurortach Piemontu. Trzymajmy kciuki, by nasza 48-osobowa reprezentacja nie wystąpiła wyłącznie w roli statystów.

Szacuje się, że dzięki telewizji i Internetowi obejrzy igrzyska ponad 3 mld widzów. I pomyśleć, że sporty zimowe aż 28 lat musiały czekać na swoją olimpiadę (pierwsze nowożytne igrzyska letnie odbyły się w Atenach w 1896 r.). Starały się o to kraje alpejskie, zwłaszcza Francja i Włochy. Sprzeciwiali się Skandynawowie, którzy organizowali w Holmenkollen Igrzyska Północy i bali się konkurencji. Francuzi do tego stopnia poszli na ustępstwa, że zrezygnowali z włączenia do programu narciarstwa zjazdowego i tytułem próby w 1924 r.

Polityka 6.2006 (2541) z dnia 11.02.2006; Przewodnik; s. 84