Archiwum Polityki

To nie my, to UFO

Nic lepiej nie charakteryzuje władzy jak sposób reakcji na katastrofy

Nie tylko Lwów, ale i cała Ukraina ciągle nie może się otrząsnąć z tragedii, jaką była katastrofa na pokazach lotniczych 27 lipca. Samolot Su-27 wykonywał zbyt niebezpieczny manewr i dosłownie przeorał część terenu przeznaczonego dla widzów. 85 osób, w tym 27 dzieci, zginęło, kilkadziesiąt ciągle przebywa w szpitalach. Obu pilotom udało się katapultować. Jeden z nich, Wołodymyr Toponar, wyjaśniał, że w ostatniej chwili dostali rozkaz, aby lecieć „bliżej publiczności”. Zanim oficjalnie wyjaśniono, że to oni zawiedli, w mediach ukraińskich i rosyjskich krążyła hipoteza, poparta tajemniczymi zdjęciami, że w samolot uderzył niezidentyfikowany obiekt latający.

Polityka 33.2002 (2363) z dnia 17.08.2002; Komentarze; s. 18