Archiwum Polityki

Do uboju!

Gdy odkryto w Polsce pierwszą wściekłą krowę, padły od dawna niesłyszane ostrzeżenia przed mięsem „pochodzącym z nielegalnego uboju”. Pamiętajmy, że dzięki temu procederowi mieliśmy w ogóle co położyć na polski talerz przez prawie pół wieku.

Mięso praktycznie przez cały okres PRL było czułym barometrem tak sytuacji gospodarczej jak i nastrojów społecznych, deficytowym produktem strategicznym, o który potykała się praktycznie każda rządząca ekipa. Nic też dziwnego, że przez chlewiki i obory przebiegała jedna z ważniejszych linii frontu wojny gospodarczej, prowadzonej przez władze. Jak też na wojnie bywa, ofensywy mieszały się z dłuższymi okresami – najczęściej pozornego – spokoju.

Bezpośrednio po wojnie mięso znalazło się z oczywistych powodów w sferze zainteresowań instytucji zajmujących się „spekulacją”, ale bynajmniej nie w jej centrum.

Polityka 33.2002 (2363) z dnia 17.08.2002; Historia; s. 64