Archiwum Polityki

Chlebem w prezesa

Pracownicy banku PKO BP chcą przesłać do warszawskiej centrali kromki suchego chleba, aby zwrócić uwagę na głodowe, ich zdaniem, pensje. Domagają się dodatkowo 1,5 tys. zł miesięcznie (w przypadku najgorzej opłacanych stanowisk oznacza to podwyżkę o ok. 30 proc.), zmniejszenia wyśrubowanych, jak uważają, planów sprzedaży produktów finansowych, a także – remontu zaniedbanych placówek w mniejszych miastach i poprawy ich wyposażenia.

– Znamy sprawę. To nie jest zorganizowana akcja żadnego ze związków zawodowych, tylko oddolna inicjatywa – mówi Tomasz Fill, rzecznik PKO BP. Pracownicy skrzyknęli się przez Internet za pomocą forum dyskusyjnego na portalu Gazeta.pl. Od kilku tygodni kilkadziesiąt osób wyrzuca tam swoje żale na największy państwowy bank.

Zdaniem ekspertów część z nich może być zasadna, bo PKO BP nie płaci zbyt wiele, szczególnie w mniejszych miejscowościach. Ale jest to również ostatnia wielka instytucja finansowa w kraju, która nie przeżyła poważnej fali zwolnień. W państwowym molochu wciąż pracuje ponad 30 tys. osób. Części z nich trudno jest się przestawić na nowy zakres obowiązków – bo w nowoczesnym banku pracownik jest bardziej doradcą i sprzedawcą niż np. kasjerem. Kulminacja akcji przesyłania kromek chleba ma nastąpić w ostatnim tygodniu lutego, kiedy będzie wybierana nowa rada nadzorcza PKO BP.

Polityka 8.2008 (2642) z dnia 23.02.2008; Flesz. Ludzie i wydarzenia; s. 6
Reklama