Archiwum Polityki

Bank policzy po chińsku

Głównym ekonomistą Banku Światowego został Chińczyk Justin Yifu Lin. Dla tej niezwykle wpływowej instytucji to małe trzęsienie ziemi. A także znak nowych czasów.

Maj 1979 r. – Justin Yifu Lin, kapitan armii tajwańskiej, dezerteruje. Ucieka wpław z wyspy Kinmem do komunistycznych Chin, zostawiając żonę i dziecko. Wolność wybiera wzorowy oficer, przed którym otworzyła się właśnie kariera – na prestiżowym uniwersytecie Chengchi w Tajpej uzyskał MBA. Armia, która sfinansowała studia menedżerskie, nigdy nie potwierdzi tej dezercji – dla niej Yifu Lin po prostu zaginął. W Pekinie komunistyczni pragmatycy po śmierci Mao Zedonga, pod wodzą Deng Xiaopinga, zaczynają się przymierzać do reform gospodarczych. Kapitan-dezerter wraca na studia. W Pekinie przyswaja marksistowską ekonomię polityczną. W 1982 r. zostaje magistrem i wkrótce potem, jako jeden z pierwszych Chińczyków z komunistycznych Chin, pisze pracę doktorską z ekonomii na uniwersytecie w Ameryce. I to nie byle jakim. W 1986 r., siedem lat po ucieczce, Justin Yifu Lin robi doktorat na University of Chicago w szkole Miltona Friedmana, kuźni monetaryzmu. Gdy w 2002 r. umiera jego ojciec, władze w Tajpej, kierując się względami humanitarnymi, zezwalają na przyjazd na pogrzeb. Tylko tajwański minister obrony nie kryje oburzenia – toż to dezerter. Profesor nie ryzykuje i oddaje hołd ojcu w Pekinie.

Głód i cud

Niegdyś wschodząca gwiazda armii Tajwanu staje się wielką gwiazdą ekonomii komunistycznych Chin. Dwukrotnie, w 1993 r. i 2001 r., dostaje nagrodę Sun Yefang – dla najlepszego chińskiego ekonomisty. Jest konsultantem wielkich organizacji międzynarodowych. Trafia do rad redakcyjnych wielu międzynarodowych periodyków ekonomicznych. Zakłada i kieruje jednym z najważniejszych chińskich think tanków – the Center for Economic Research w Pekinie.

Polityka 8.2008 (2642) z dnia 23.02.2008; Rynek; s. 44
Reklama