Archiwum Polityki

Zakazane strony

Rynek internetowych bukmacherów rozwija się znakomicie. Setki tysięcy graczy obstawiają rzeczywiste mecze w wirtualnych punktach bukmacherskich. Jest jeden problem: Polacy nie mają prawa zawierać takich zakładów.

Rok 2005, Hiszpania: młody Bask obstawia u internetowego bukmachera dziesięć meczów trzeciej kolejki Primera Division. Wyniki, które typuje, są tak nieprawdopodobne, że po ich przemnożeniu za postawione 1 euro może wygrać 173 tys. Trafia.

Od kilku lat również w Polsce możemy próbować szczęścia w podobnych zakładach. Zagraniczne firmy bukmacherskie prowadzą w sieci polskojęzyczne strony, mają rachunki w polskich bankach – wszystko po to, aby ułatwić naszym (a także czeskim, węgierskim czy norweskim) graczom zawieranie zakładów.

Polityka 16.2006 (2551) z dnia 22.04.2006; Społeczeństwo; s. 96
Reklama