Archiwum Polityki

Precel Busha

Po długich wahaniach George W. Bush podjął wreszcie próbę zatrzymania wojennego szaleństwa, jakie ogarnęło Izrael. Presja na prezydenta była zbyt wielka, bo wiadomo, że tylko Ameryka może tu naprawdę coś zdziałać. Jeden z karykaturzystów przedstawił Bliski Wschód jak ogromny precel – smakołyk, którym prezydent omal się nie udławił w zeszłym roku oglądając TV.

Bush od początku zapowiadał, że wszystko będzie robić inaczej niż jego demokratyczny poprzednik Clinton i dotyczyło to także Bliskiego Wschodu. Fiasko rozmów w Camp David dostarczało argumentów dla powściągliwości. Wielogodzinne rozmowy Clintona z Netanjahu i Barakiem zastąpiła polityka trzymania się od konfliktu na dystans. Postawa Busha szczególnie rozczarowała Palestyńczyków, którzy stawiali na niego, pomni rezerwy wobec Izraela okazywanej przez jego ojca (jego sekretarz stanu Baker zasłynął zdaniem: „Chrzanić Żydów, oni i tak na nas nie głosują”).

Polityka 16.2002 (2346) z dnia 20.04.2002; Świat; s. 44