Archiwum Polityki

Lekcja śmierci

Iza kończy VI rok medycyny i jest przekonana, że studia nie są w stanie uwrażliwić kogoś, kto sam nie jest wrażliwy – na śmierć, chorobę, ludzkie cierpienie. Maciek miał zupełnie inne o swoich studiach wyobrażenie: – Nie sądziłem, że to będzie taka szkółka. Nikt od nas nie wymaga samodzielnego myślenia. Asystentami są najczęściej lekarze – młodzi proletariusze służby zdrowia, którzy pracę na uczelni dzielą z zatrudnieniem w szpitalu, przychodni, pogotowiu. Podejrzewam, że obojętne jest dla nich, czy jako lekarz będę miał właściwy stosunek do ludzkiego cierpienia i śmierci.

Pierwszy zawodowy kontakt ze śmiercią Sylwia miała wcale nie na zajęciach klinicznych, które rozpoczynają się na IV roku studiów, lecz na wakacyjnej praktyce pielęgniarskiej już po I roku. To obowiązkowe dla wszystkich miesięczne praktyki. – Widać wtedy, jak traktuje się umierających i zmarłych w szpitalu – mówią studenci i wymieniają cechy, które bardziej kojarzą im się ze szpitalną śmiercią: anonimowa, bezduszna, samotna. Za parawanem, który nieudolnie odgradza sacrum od hałaśliwej rzeczywistości oddziału.

Polityka 16.2002 (2346) z dnia 20.04.2002; Na własne oczy; s. 100