Archiwum Polityki

Polityka i złe obyczaje

Prestiż zawodu polityka wedle sondaży społecznych sięgnął właśnie dna. Politycy za taki stan rzeczy skłonni są winić dziennikarzy. Media, przekonują, uporczywie utrwalają ich negatywny obraz, ingerują w intymność. Czy dziennikarze rzeczywiście przekraczają wyznaczoną prawem granicę prywatności człowieka publicznego? Czy kłopoty osobiste Ludwika Dorna albo Waldemara Pawlaka powinny interesować prasę? A może to politycy mylą sferę publiczną z prywatną?

W maju 2004 r. zaszczuty poczuł się poseł żywiecki Edward Płonka z PO. Sprawa dotyczyła krótkiego życia jego żółwia. Znajomy polityka, znanego dotychczas jako pomysłodawca dopisania kolejnych zwrotek do Mazurka Dąbrowskiego, zauważył w jego przydomowej sadzawce żółwia błotnego. Żółw miał przewierconą skorupę i przytwierdzony był do pobliskiego drzewa za pomocą łańcuszka. Poseł tłumaczył później, że troszczył się o żółwia i nie chciał, żeby uciekł on w nieznane.

Polityka 14.2006 (2549) z dnia 08.04.2006; Raport; s. 6