Archiwum Polityki

Należało się draniowi

Kodeks karny nie rozróżnia płci. Za morderstwo: od 8 lat do dożywocia. Połowa morderczyń osadzonych w Lublińcu zabiła, bo już nie dało się inaczej. Latami poniżane i bite przez mężów lub konkubentów wciąż nie wiedzą, kim teraz są: bardziej katem czy jednak ofiarą.

Kiedy ojciec Katarzyny się upijał, nie bił żony i dzieci. I nie odszedł, kiedy żona została sparaliżowana. Był dobrym ojcem. Katarzyna nie może narzekać.

Mąż też pił. Miała z nim dwoje dzieci. Dwuletni syn umarł, ośmioletnią córkę przejechał samochód. Mąż wrócił w końcu do matki, która miała rentę, więc nie musiał pracować. Matka już się na mnie napracowała – mówił. Katarzyna znalazła sobie konkubenta. Ma z nim 13-letniego syna. Odeszła od konkubenta po 6 latach, bo coraz więcej pił, do innego, który przez pół roku nie pił, lecz potem zaczął. Rozbił jej głowę i połamał rękę. Próbowała się otruć. Po co mnie odratowaliście – mówiła lekarzowi po odzyskaniu przytomności.

Zabiła właśnie tego drugiego. Teraz siedzi w zakładzie karnym w Lublińcu. Za rok mogłaby mieć prawo do zwolnienia przed terminem, ale nie ma gdzie z więzienia pójść. Co prawda pierwszy konkubent i jego matka godzą się ją przyjąć do siebie. Ale on pije. Jeśli będzie ją bił, a ona znów straci panowanie nad sobą?

Kobiety stanowią tylko 8 proc. osób odpowiadających z paragrafu 148. W zabijaniu lepsi są mężczyźni. Ale morderczyń przybywa szybciej niż morderców. Pisaliśmy o jednej z nich przed rokiem: rozbiła tłuczkiem od kartofli głowę rówieśnika. Inna ciało ofiary zawinęła w dywan i wyniosła na balkon, żeby na wieczornej prywatce brzydko nie pachniało. Galeria dziewczyn-hien. Ta od Tomasza Jaworskiego, ta od Brzozowskiej...

Piją z mężem, częściej z konkubentem (w pijących środowiskach mało kto się rozwodzi), tak samo, jak piły ich matki i babki. Taki po prostu był w ich rodzinach obyczaj. Żyją nie wiadomo za co – i kobiety, i mężczyźni – od libacji do libacji, od butelki do butelki. Dyrektorka Zakładu Karnego w Lublińcu Lucyna Gródek-Skubis mówi, że tacy rzadko się zabijają.

Polityka 8.2002 (2338) z dnia 23.02.2002; Społeczeństwo; s. 88
Reklama