Archiwum Polityki

Żory mundurowe

Władze śląskich Żor postanowiły, jako pierwsze w kraju, zlikwidować straż miejską. W zamian ufundują policji 14 pięcioletnich etatów kontraktowych: - Nie ma żadnych powodów, aby w nowym powiecie grodzkim utrzymywać dwie służby mundurowe - mówi Waldemar Socha, starosta Żor.

Od 1991 r. samorządy w całym kraju zaczęły tworzyć straże miejskie, mające czuwać nad przestrzeganiem porządku publicznego. Żorska była jedną z pierwszych na Śląsku. Na początku lat dziewięćdziesiątych wyraźnie zmniejszył się zakres porządkowych zadań policji, więc tę lukę mieli wypełnić "miejscy szeryfowie". W praktyce straże stały się gwardiami przybocznymi prezydentów i burmistrzów, a w odczuciach społecznych ich jedynym zajęciem jest wypisywanie mandatów i zakładanie blokad na koła za złe parkowanie samochodów.

W 1998 r. żorska straż interweniowała ponad 10 tys. razy, z czego 7 tys. to tzw. statyczne wykroczenia drogowe: - Ze wszystkich stron obrywamy za to nieszczęsne parkowanie, ale przecież ktoś ustawia znaki i ktoś musi pilnować ich przestrzegania - mówi Teresa Harlak, komendant straży. Uważa ona, że policja od biedy poradzi sobie z parkowaniem, ale nie zastąpi straży w dbaniu o czystość miasta: - Zmuszamy do wywozu śmieci, karzemy za dzikie wysypiska. Ostatnio grzebaliśmy w restauracyjnych odpadach, żeby wykryć, kto zanieczyścił las. Policja nigdy tego nie robiła. Życzę powodzenia, ale policjant w takich sprawach raczej nie zastąpi dobrego strażnika.

Nadkomisarz Zbigniew Głowacki, komendant policji w Żorach, mówi, że nie ma obaw, aby miasto utonęło w śmieciach: - Czasami grzebiemy w jeszcze większych brudach i nikogo to nie przeraża. Komendant przyznaje, że choć likwidacja straży doprowadzi do wzmocnienia policji, to jednak nie wzbudza powszechnego entuzjazmu: - Mandatami za parkowanie i wywóz śmieci strażnicy załazili ludziom za skórę, a teraz my będziemy musieli jeść tę żabę.

W ocenie starosty Sochy straż miejska likwidowana jest nie dlatego, że źle pracuje, ale zwyczajnie staje się zbędna. Starosta, jako kierownik administracji zespolonej w powiecie, uzyskał wpływ na wybór komendanta policji, a gminne władze mogą dysponować policją w działaniach, które do tej pory wykonywała straż miejska: - Dlatego też radni jednogłośnie, od prawicy do lewicy, uznali, że nie ma potrzeby utrzymywać dwóch służb mundurowych - uzasadnia prezydent.

Polityka 4.1999 (2177) z dnia 23.01.1999; Kraj; s. 30
Reklama