Archiwum Polityki

Słabnący puls

Telewizja Familijna, dziecko pampersów skupionych wokół Wiesława Walendziaka, walczy o to, aby adoptowała je obecna koalicja. Akcjonariusze firmy – największe spółki publiczne – udają, że zastanawiają się nad jej dalszym losem. Decyzję jednak znów podejmą politycy.

Udziałowcy publiczni – czyli Polskie Sieci Elektroenergetyczne, KGHM Metale, PKN Orlen i PZU Życie – zachowują się niekonsekwentnie. Z jednej strony na walnym zgromadzeniu głosują za odrzuceniem sprawozdania zarządu, wyrażając mu tym samym wotum nieufności (jego prezes Waldemar Gasper został odwołany w sierpniu 2001 r. i zastąpił go ojciec Jacek Suhak, franciszkanin, jakby TF również przygotowywała się do mających nadejść zmian politycznych), ale z drugiej – wypowiadają się przeciw likwidacji Telewizji Familijnej, produkującej program dla TV Puls. Wniosek o likwidację zgłosił w kwietniu Prokom Investment, jedyny w tym gronie finansowy udziałowiec prywatny. Głosowanie właściwie było symboliczne, ponieważ większość głosów należy do Prowincji Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych, czyli – ojców franciszkanów, którym zależy na przedłużeniu życia katolickiej telewizji. Ojcowie są też właścicielem koncesji na nadawanie.

Brak konsekwencji przedsiębiorstw państwowych daje się jednak wytłumaczyć. Znów chcą pogodzić biznes z polityką. – Inwestycja jest nieudana i nie będziemy wkładać w nią następnych pieniędzy – zapewnia przedstawiciel dużego publicznego udziałowca. Jednak nie głosował za likwidacją, aby... nie urazić Kościoła.

Do tej pory cztery spółki publiczne zainwestowały w Telewizję Familijną 182 mln zł. Po 52 mln włożyły: PKN Orlen, PSE oraz KGHM Metale, zaś 26 mln zł PZU Życie. Brak decyzji o likwidacji TF spowodował, że jej zarząd już dwukrotnie zwracał się do udziałowców o kolejne wsparcie. Spółka bowiem nie ma na życie, więc praktycznie TV Puls nie nadaje już własnego programu. Z flagowego okrętu, jakim miały być „Wydarzenia” (z ambicją konkurowania z „Faktami”), od marca pozostały ledwie szczątki czytane przez Wojciecha Reszczyńskiego.

Polityka 30.2002 (2360) z dnia 27.07.2002; Gospodarka; s. 58
Reklama