Archiwum Polityki

Najdłuższy supermarket

Polska szosa ma swój koloryt. Obok przydrożnych panien, w huku, w spalinach, w spiekocie czy deszczu stoją na poboczach dzieci i staruszkowie, bezrobotni z miast i rolnicy z pobliskich wsi. Z łubiankami jagód, z koszami czereśni, ze słomianymi jeżami, z plastikowymi krasnalami, z uwędzonymi węgorzami na patykach, arbuzami, ze starymi kołami. Najdłuższy supermarket nowożytnej Europy.

Przydrożni nęcą bogatego klienta i odpędzają swoją własną biedę. Mają swoisty know-how. Oraz świetny punkt obserwacyjny obecnej rzeczywistości i dużo czasu na refleksję.

Na 34 kilometrze z Warszawy do Dęblina

złorzeczy Krystyna Kurek z Dziecinowa: – Krzyż Pański jest, stoi się za grosze! Ma tunel foliowy, 20 krzaków ogórków i 30 pomidorów. Ale i tego upłynnić nie może. Razem z wnuczką męczy się w słońcu, kurzu i spalinach, jest południe, a od rana nic nie sprzedała.

Polityka 27.2002 (2357) z dnia 06.07.2002; Kraj; s. 30