Archiwum Polityki

Hajra na premiera!

Peter Medgyessy nie zaznał stu dni spokoju – dawanych na zadatek każdemu nowemu premierowi. Musiał się tłumaczyć, co robił w komunistycznych służbach specjalnych i dlaczego o tym wcześniej nie powiedział wyborcom. Premier przetrwał, koalicja ocalała, ale z powodu bezpardonowej gry opozycyjnego FIDESZU o żadnym spokoju nie będzie mowy.

Opublikowane przez dziennik „Magyar Nemzet” ściśle tajne dokumenty MSW świadczyły o tym, że mianowany w 1978 r. porucznikiem agent „D-209”, to nikt inny, jak właśnie Medgyessy, wówczas urzędnik ministerstwa finansów. Medgyessy w pierwszym porywie zaprzeczał oskarżeniom, potem – już w parlamencie, odpowiadając na interpelację z ław opozycji – wyjaśnił, że był oficerem kontrwywiadu gospodarczego, działał na rzecz przyjęcia Węgier do Międzynarodowego Funduszu Walutowego w tajemnicy przed ZSRR i nie miał nic wspólnego ze zwalczaniem wewnętrznej opozycji.

Polityka 27.2002 (2357) z dnia 06.07.2002; Świat; s. 39