Archiwum Polityki

Ręce do góry

Przemęczeni, sfrustrowani, źle opłacani – tacy są w Polsce ludzie pracujący z bronią palną. Mają zapewniać bezpieczeństwo innym, a sami bywają niebezpieczni. Do uzbrojonych służb garną się coraz słabsi psychicznie kandydaci, a broń i stres
to mieszanka wybuchowa.

Tomasz Czachowski, doświadczony konsultant do spraw bezpieczeństwa, mówi, że państwowe i prywatne uzbrojone służby przeżywają kryzys. Wśród kandydatów do pracy z bronią rzadkością są ci z mocnym profilem charakterologicznym – dojrzali emocjonalnie i społecznie, radzący sobie ze stresem, odpowiednio umotywowani, nieagresywni. Przeważają zwykli poszukiwacze pracy, ojcowie rodzin do wykarmienia lub ludzie ogarnięci poczuciem misji.

Najlepsi ludzie, mający potencjał do pracy z bronią, wyjeżdżają za granicę – mówi Czachowski.

Polityka 14.2007 (2599) z dnia 07.04.2007; Ludzie; s. 110