Archiwum Polityki

Piętna na mapie

Żaden inny termin nie zrobił w ostatnich dziesięciu latach porównywalnej kariery lingwistyczno-politycznej. Wszyscy go używają, stał się niemal osią amerykańskiej polityki zagranicznej mijającej dekady, lecz kiedy przychodzi do zdefiniowania go, pojawiają się same problemy. Państwa zbójeckie – czyli jakie?

Amerykanie – wyraźnie o tym mówił minister obrony Donald Rumsfeld – poważnie obawiają się, że następnym krokiem międzynarodówki terrorystycznej może być atak na USA z użyciem broni masowego rażenia: biologicznej, chemicznej bądź nuklearnej. W jej zdobyciu miałyby pomóc terrorystom właśnie rogue states – państwa zbójeckie.

Termin ten bywa tłumaczony na polski również jako państwa bandyckie. Mimo że jest powszechnie używany przez amerykańskich polityków i dyplomatów, służy do uzasadniania polityki zagranicznej supermocarstwa, Departament Stanu nigdy nie sporządził listy państw zbójeckich, a sam termin nie nosi żadnego oficjalnego znaczenia.

Polityka 42.2001 (2320) z dnia 20.10.2001; Świat; s. 24
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >