Archiwum Polityki

Stawka wielka jak życie

Na pokładzie samolotu z białym krzyżem na czerwonym tle, choćby daleko od domu, Szwajcar czuł się, jakby nadal był w swojej niewielkiej ojczyźnie. Wszystko zawsze było pünktlich, richtig und gemütlich: ciepłe rogaliki, gorąca czekolada Nestle i świeży „Neue Zuricher Zeitung”, podawane przez uśmiechnięte stewardesy. Już tak się nie czuje.

Od pół roku pogłoski o kłopotach finansowych SwissAir Group stawały się coraz bardziej alarmujące, a oskarżenia szefa Mario Contiego, który przedtem był dyrektorem finansowym koncernu żywnościowego Nestle, że nie zna się na lotnictwie – coraz bardziej prawdopodobne. Dzisiaj mówi się, iż to pycha pchała go do budowania wielkiego imperium lotniczego, że uwierzył w szwajcarski geniusz menedżerski (choć sam jest absolwentem Harvardu). Z biurowca przy niewielkim lotnisku Kloten koło także niewielkiego miasta Zurich w niewielkim kraju rzucił wyzwanie największym europejskim liniom jak British Airways i Lufthansa.

Polityka 42.2001 (2320) z dnia 20.10.2001; Gospodarka; s. 70