Archiwum Polityki

Kto smaruje

Dwadzieścia lat temu ambasador, radca handlowy i przedstawiciel Polskich Linii Oceanicznych w stolicy Tanzanii, Dar es-Salaam, zwrócili się do Warszawy o zgodę na dawanie łapówek. Statki PLO stały bowiem na redzie tygodniami - dzienny koszt około 5 tys. dolarów - a statki ZSRR, NRD (były takie państwa), nie mówiąc już o zachodnich, wchodziły do portu niemal z marszu. Po dłuższym czasie przyszła odpowiedź: łapówki można wręczać, ale komisyjnie. Śmiechu było co niemiara.

Dziś tak samo: kto nie przemawia do kieszeni, stoi na redzie. Połowa sukcesu w interesach z Trzecim Światem to wiedza o tym, komu i jak dawać. Dlatego informacja "Rzeczypospolitej" o Ursusie, który miał płacić 8 proc. prowizji od sprzedanego ciągnika na konto męża byłej premier Pakistanu, nosi wszelkie cechy prawdopodobieństwa.

Wszędzie jak Trzeci Świat długi i szeroki jest niejeden Mister ten (albo eight, jak w przypadku Ursusa) per cent, który bierze swoje dziesięć czy choćby osiem procent od kontraktu.

Polityka 32.1998 (2153) z dnia 08.08.1998; Świat; s. 34