Archiwum Polityki

Szlify z importu

Wysokiej rangi oficer wojskowych służb specjalnych twierdzi: - Gdyby nie fakt, że w końcu będziemy częścią Paktu Północnoatlantyckiego, ci chłopcy skończyliby jako tłumacze swoich niedouczonych dowódców. Są zagrożeniem dla zastanych układów. Dogorywają w swoich jednostkach. A to do nich należy przyszłość i wprowadzanie w życie nowych standardów.

52-letni profesor nadzwyczajny z Wojskowej Akademii Technicznej, pułkownik Włodzimierz Miszalski, nie spodziewał się, że jeszcze raz w życiu zostanie studentem. Na początku 1992 r. dostał polecenie służbowe, żeby się zgłosić na testy z angielskiego. W czerwcu przyszło polecenie: pakować walizki, 22 czerwca zameldować się na Okęciu. Wyjazd na rok. Okazało się, że jako pierwszy oficer Wojska Polskiego jedzie na Uniwersytet Obrony Narodowej do Waszyngtonu. Był zaskoczony, przerażony i pełen obaw.

Polityka 37.1998 (2158) z dnia 12.09.1998; Kraj; s. 30