Archiwum Polityki

Telebandyci

Przed tygodniem telewizyjne relacje z procesu oficera H. opatrzone zostały informacją, kim był - jako jedyny Polak - jego ojciec. Skazanemu nieprawomocnie zamazano elektronicznie twarz, lecz rodzinę siedzącą wśród publiczności sfilmowano. Kilka lat temu tak samo traktowano Sławomira W., syna prezydenta. Coraz trudniej się połapać, jakie prawa rządzą relacjami z procesów.

Co stacja, co gazeta, znajdujemy różne oznaczenia tych samych oskarżonych oraz świadków. Tymczasem przepisy prawa prasowego oraz procedury karnej brzmią klarownie. Próbują one kłaść pomost między dwoma fundamentami: prawem ludzi do informacji (stąd reguła jawności procesu) i zasadą domniemania niewinności (aż do prawomocnego, skazującego wyroku oskarżonego nie wolno traktować jak winnego; zarówno w sensie prawnokarnym, jak i kształtowaniu jego sylwetki w mediach).

"Nie wolno publikować w prasie danych osobistych i wizerunku osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze lub sądowe, jak również danych osobowych i wizerunku świadków, pokrzywdzonych, chyba, że osoby te wyrażą na to zgodę" - mówi prawo prasowe w art.

Polityka 37.1998 (2158) z dnia 12.09.1998; Społeczeństwo; s. 84