Archiwum Polityki

Jesień spekulantów

Żeby przetrwać miniony tydzień na giełdzie, nieważne w Paryżu, Warszawie czy Hongkongu, trzeba było mieć nerwy ze stali. Wszystkie indeksy falowały w takt kolejnych wydarzeń i wypowiedzi polityków. Jak nieprzyjemne echo nieustannie powracało pytanie: czy światu grozi wielki kryzys? Tym razem nikt nie był skłonny go lekceważyć.

Najmniej wątpliwości w tej sprawie miał bodaj Bill Clinton. Występując przed Radą ds. Stosunków Zagranicznych w Nowym Jorku uznał, że mamy oto do czynienia z największym wyzwaniem stojącym przed światem w tej połowie stulecia. Clinton wystosował też apel: największe potęgi gospodarcze świata muszą działać razem, by pobudzić światowy wzrost gospodarczy. Inaczej dojdzie do najgorszego. Jednak obradujący w minionym tygodniu ministrowie finansów i spraw zagranicznych siedmiu najbogatszych krajów świata G-7 na razie nie zdecydowali się na podjęcie wspólnej, skoordynowanej akcji obniżki stóp procentowych, co mogłoby ożywić popyt i ułatwić odzyskanie równowagi.

Polityka 39.1998 (2160) z dnia 26.09.1998; Wydarzenia; s. 16