Archiwum Polityki

Po Helmucie

Skała runęła. Zwycięstwo socjaldemokratów w wyborach do Bundestagu to więcej niż osobista klęska Helmuta Kohla. To koniec pewnej ery. Mimo wszelkich zasług dla zjednoczenia Niemiec i budowy Unii Europejskiej, mimo ogromnego autorytetu za granicą, popularność kanclerza w Niemczech w ostatnich dwóch latach gasła w oczach.

W Niemczech doszło do zmęczenia Kohlem. Po szesnastu latach bardzo wielu Niemców po prostu Kohla jako kanclerza już nie mogło oglądać. Drażnił swą ciężką sylwetką, autorytarnym sposobem bycia, bizantyńskimi manierami. Ale przede wszystkim był utożsamiany ze wzrostem bezrobocia, stagnacją, źle przeprowadzonym zjednoczeniem Niemiec i - mimo wielu okrągłych słów o XXI wieku - brakiem wizji.

Porywającej wizji przyszłości nie zaprezentował jednak również jego konkurent Gerhard Schröder z SPD.

Polityka 40.1998 (2161) z dnia 03.10.1998; Wydarzenia; s. 15