Archiwum Polityki

Król Ubu-dubu

Po czterech latach Vladimir Mecziar oddaje władzę. Wielu uważa, że jako opozycjonista będzie mógł skutecznie punktować rząd i niedługo, w chwale, powróci na stanowisko premiera. Ale czy rzeczywiście ten mocny człowiek Słowacji, wszechwładny gospodarz, potrafi odnaleźć się w opozycji?

W sobotę, po zamknięciu urn wyborczych opozycyjna telewizja Markiza ogłosiła zwycięstwo antyrządowej Słowackiej Koalicji Demokratycznej (SDK) Mikulasza Dzurindy nad ugrupowaniem Vladimira Mecziara, Ruchem na rzecz Demokratycznej Słowacji (HZDS). Z kolei telewizja publiczna palmę pierwszeństwa przyznała partii premiera. I rzeczywiście, w liczbach bezwzględnych HZDS został zwycięzcą wyborów: zdobył 27 proc. głosów. Zwycięstwo nie okazało się jednak równoznaczne z triumfem; premier, mając przeciwko sobie w parlamencie większość dotychczasowej opozycji, niemal na pewno utraci władzę.

Polityka 40.1998 (2161) z dnia 03.10.1998; Wydarzenia; s. 16