Archiwum Polityki

Clinton numer pięć

Nie ma co się spieszyć z wieszaniem klepsydry o politycznej śmierci Williama Jeffersona Clintona. Jest bardzo osłabiony, to prawda. Nie ma żadnej ideologii, żadnej busoli - możliwe. Kłamał prosto do kamery jak zawodowy aktor - wszyscy widzieli. Ale ma podstawowe cechy znakomitego polityka: zdolność przetrwania (ulitimate survivor) oraz umiejętność wymyślenia siebie na nowo. Po skandalu z Moniką - będzie to wersja piąta.

Clinton nr 1 - Późna władza dzieci kwiatów

Bill Clinton w 1992 r. wygrywał wyścig do Białego Domu z Georgem Bushem w atmosferze pokoleniowej rewolucji. Oto pierwszy, urodzony po Wielkiej Wojnie prezydent, zrywający z oglądaniem się wstecz (hymn wyborczy Clintona: "Wczoraj przeminęło, liczy się tylko jutro"), wolny od waszyngtońskich układów, nie obciążony Wietnamem i Watergate, jawnie przyznający się do duchowych więzi z dziećmi kwiatami, które teraz tworzyły średni i wyższy personel wielkich, przemysłowych korporacji.

Polityka 40.1998 (2161) z dnia 03.10.1998; Świat; s. 46