Archiwum Polityki

Co łaska

Jednym z pierwszych beneficjentów tzw. dobrowolnego poddania się karze, które 1 września wprowadził nowy kodeks, został ksiądz Andrzej T. z Lubartowa. Oskarżony z trzech artykułów (155, 160, 220) kk mógł spodziewać się surowszego wyroku. Wyjednał u prokuratora - jak w amerykańskim filmie - rok i sześć miesięcy w zawieszeniu.

Przewlekłość postępowania; żmudne przesłuchiwania dziesiątków świadków, którzy dawno już zapomnieli, co widzieli, lub wnoszą same nieistotne spostrzeżenia; proceduralne gry oddalające termin wyroku - to znane utrapienie polskiego wymiaru sprawiedliwości. W warszawskim sądzie rejonowym wchodzą na wokandę sprawy, w których akty oskarżenia sporządzono w 1994 r. W tym tempie, dziś popełniane czyny, sądzone będą w roku 2002.

Więcej oportunizmu

Kto więc ogląda francuskie lub amerykańskie kryminały, z zazdrością patrzy na szybki, sprawny, choć dla nas może trochę egzotyczny wymiar kary.

Polityka 40.1998 (2161) z dnia 03.10.1998; Społeczeństwo; s. 80